Chcesz być u mnie na bieżąco? Wystarczy, że zostawisz tu swój adres e-mail :-)

WYCZEKANY WEEKEND


Nadchodzi wyczekany weekend;) 

Wreszcie pośpię dłużej. Przed 9.00 nie wstaję. Mąż przyniesie do łóżka śniadanie i ciepłą kawę.Zjem, a później posnuję się po mieszkaniu jeszcze trochę w pidżamie. W sumie nigdzie mi się nie śpieszy. Potem wezmę prysznic, zrobię delikatny makijaż i ulubioną fryzurę. Odkurzę mieszkanie, zmyję naczynia po śniadaniu, wstawię jedno pranie. Przez cały tydzień się nazbierało. Pozatym wszystko jest na swoim miejscu. Nawet makijaż nie zdążył się rozmazać, a fryzura układa się pięknie. No dobrze, będziemy musieli wyjść na małe zakupy, bo przydałby się jakiś obiad. Ale bedzie jeszcze czas. Siądę z ulubiona książką. Tak na godzinkę. W sklepie powoli pospacerujemy między półkami, sprawdzimy daty, przeanalizujemy ceny. Kupię sobie kilka nowych kosmetyków. Potem wspólnie przygotujemy coś do jedzenia .Zjemy w spokoju rozmawiając o wszystkim, co nas spotkało w ciągu tygodnia.Po obiedzie może umaluję paznokcie albo zrobię maseczkę. Przy okazji ponarzekam,że tak szybko mija dzień. Jakieś plany na wieczór? Może wyjdziemy do kina,spotkamy się ze znajomymi albo po prostu się przytulimy,zjemy romantyczną kolację,weźmiemy kąpiel i poprzerzucamy programy w telewizji.Potem zaśniemy i prześpimy całą noc... 

 ZARAZ ZARAZ ZARAZ STOP STOP STOP WRÓĆ WRÓĆ WRÓĆ COFNIJ COFNIJ COFNIJ. PRZECIEŻ MASZ DZIECI I TO DWOJE. TAK TO BYŁ PIĘKNY SEN... 

Nadszedł wyczekany weekend;) Koło 6.oo budzi się młodszy Cudak płacząc wniebogłosy, bo sam nie wie czy chce mieć zmienioną pieluchę czy może najpierw by zjadł. Szybko postanawiam wstać, ale za nim to robię wskakuje na mnie starszy Cudak, który mówi MAMOOO NUDZIII MI SIĘ... Kawa niepotrzebna. Ciśnienie i tak skacze za wysoko. Jednak ukochany mąż i tak ją robi. Robi też śniadanie. Jednak zanim je zjem mały 80 centymetrowy Pędrak wywala mi je już ze stołu i rozmazuje na podłodze. Na czym ja stanęłam? Na brudnej pieluszce czy robieniu kaszki? Najprędzej na mojej kanapce. Czuję rozciapanego pomidora pomiędzy palcami mojej nogi.Pęcherz mnie ciśnie, ale ok zrobię tę kaszkę, bo mały głodomór krzyczy. Sukces. Karmię. Cudak wyrywa łyżkę i część kaszki ląduje na mojej twarzy, a część na Cudaku, który nadal jest głodny. W między czasie Starszak wysypał już klocki na środku pokoju i mówi,że burczy mu w brzuszku. Mąż robi nowe śniadanie (dzięki Bogu,że jest- i mąż i śniadanie), ale Starszak stwierdza,iż myślał,że będzie coś innego. Mam ochotę kupić bilet na najbliższy samolot. Gdziekolwiek on poleci. Za chwilę jednak mięknę, bo młodsze radośnie się do mnie uśmiecha, a starsze mówi MAMO KOCHAM CIĘ. Ok coś udało się zjeść. Kawa trochę wystygła,ale kilka łyków poszło.Cichaczem udało mi się nawet iść do łazienki. Szybkie ogarnięcie, bo Pędraki już stoją za drzwiami. Uf dobrze, że zamknęłam zamek. Rozglądam się po mieszkaniu. Czas posprzątać. Ale od czego zacząć. Mąż w tym czasie jedzie na zakupy. Przy wyjściu rzucam szybko NIE ZAPOMNIJ O PIELUCHACH i w duchu mu trochę zazdroszczę. W tym czasie na jednej nodze robię obiad. Na drugiej wstawiam pranie,prawie nogami zdejmuję z suszarki wczorajsze. O składaniu i prasowaniu na razie nie ma mowy. U nogi uczepiony mały roczny zombi. Starszy zawiesił się na bajkach. Targają mną wyrzuty sumienia, ale go nie odganiam. Tłumaczę sobie,że to bardzo mądre bajki. Coś do mnie mówi, a ja odpowiadam TAK TAK TAK. Choć czasem nie ima się to do pytania, co wnioskuję po zdziwionej minie syna. Obiad wygląda podobnie jak śniadanie;) jak na poligonie. UFF jest chwila dla nas. Siadam z dziećmi na kanapie z planem poczytania im bajek. No tak, ale zapomniałam,że dla roczniaka książki, nadają się tylko do porwania. Ooooo, wykorzystamy rozrzucone klocki. Mówię w myślach do siebie JESTEŚ GENIUSZEM;) Budujemy, ale młodszy robi BAAAAM. Starszy krzyczy MAMOOO, BO ON...! Ogarniam ich i idziemy na spacer. Jest w miarę spokój . Starszy biega,a młodszy siedzi grzecznie w wózku. Mama ma chwilę złapać oddechu i przypomnieć,że sobie,że po świecie chodzą też inni ludzie. Nadchodzi wieczór, kąpiel oczywiście jest, ale z udziałem żółtej piszczącej kaczuszki i jęków starszego,że nie lubi się kąpać. Kolacja-jakoś idzie. Zanim dzieciaki zasną mija jeszcze trochę czasu. Coś się rozleje, coś upadnie, ktoś strzeli focha. A ja na to patrzę i tak sobie myślę CZY ZMIENIŁAM RANO TĄ PIELUCHĘ??????. W końcu zasypiają , oplatają mnie swoimi małymi dziecięcymi rączkami, czuję ich spokojny oddech, cudowny zapach. Upajam się i cieszę oczy tym co widzę. To jest moje i tylko moje. Chwilo trwaj. I choć w nocy spotykamy się zazwyczaj kilka razy, to nie chcę nic zmieniać, nie chcę nic cofać, nie chcę przyspieszać.Chcę się cieszyć nimi jak najdłużej,celebrować wspólne chwile,które są gdzieś pomiędzy tym całym zamieszaniem.Nie tylko jak dzieci śpią. Gdy wspólnie się wygłupiamy,bawimy,śmiejemy, gdy odkładamy wszystko inne na później. Doceniajmy to. Nic cenniejszego nie możemy mieć...


                                                  Mamolova


Jeśli spodobał Wam się wpis, będzie mi miło jeśli go udostępnicie. 
Zapraszam też na mój profil na Facebooku i Instagramie.
Linki do portali znajdziecie w nagłówku.
Każda wasza aktywność jest dla mnie siłą do działania.

5 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Tak, niekiedy ciężkie, ale zarazem cudowne 😘

      Usuń
  2. Ha ha! Skąd ja to znam ;) Tak sobie czytam początek i myślę "Kurcze, trochę jej zazdroszczę", a potem czyta dalej ;) Mam podobnie, aczkolwiek jutro planuję przynajmniej na zakupy wyskoczyć sama :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie dziś młodszy u babci, starszy u sąsiadki, a ja lecę pozałatwiać zaległe sprawy 😀żyć nie umierać 😘pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  3. Z tym śniadaniem to tak bardzo zazdroszcze haha. Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję 😘 Każdy komentarz jest dla mnie niezwykłą motywacją 😉