Chcesz być u mnie na bieżąco? Wystarczy, że zostawisz tu swój adres e-mail :-)

TEŚCIOWA TEŻ CZŁOWIEK




Synowa i teściowa-dwie kobiety, które kochają jednego mężczyznę. 
Czy ta relacja ma prawo bytu?
Jak zachować równowagę w tym zwariowanym trójkącie? 
By to zrozumieć postanowiłam, przesunąć wskazówki zegara o jakieś 25 lat do przodu...




Jestem mamą dwóch dorosłych synów. Pomimo tego, że starszy założył już swoją rodzinę, a młodszy się do tego przymierza, dla mnie przede wszystkim są moimi dziećmi. Pamiętam czas, kiedy wskakiwali na moje kolana i mówili, że chcą się mocno przytulić. Kiedy najlepszym lekarstwem na wszystkie bolączki było pogłaskanie i ucałowanie chorego miejsca. Gdy małe, bose stópki przemierzały przedpokój, aby potem wskoczyć do naszego łóżka i wtrynić się pomiędzy mnie, a Pana Męża. Przypominam sobie jak robiłam wszystko, aby moje dzieci były szczęśliwe. Najważniejsze decyzje podejmowałam głównie z myślą o nich. Zanim poszłam do pracy nie przespałam wiele nocy analizując, co będzie lepsze dla mojego synka. Mój obiad i moje ciasta były najsmaczniejsze na świecie. Dla moich Cudaków byłam najpiękniejsza, nawet bez makijażu i w poplamionym dresie.To ja, z ich małym udziałem decydowałam w co się ubiorą, jak umeblujemy im pokój. Oni zawsze mówili jak ty wolisz mamo. Z łezką w oku wspominam, jak starszy syn, mając pięć lat złościł się na samo wspomnienie o tym, że kiedyś znajdzie miłość swojego życia. I odpowiada ja już ją mam, kocham Ciebie i tylko Ciebie , będę z Tobą mieszkał do końca życia. Wtedy już wiem, że tak nie będzie, ale na tamten moment jestem szczęśliwa i nie mam podstaw, żeby mu nie wierzyć, przecież nikt nie odpowie szczerzej niż dziecko.

Sięgam też pamięcią do chwil, gdy byłam bardzo zmęczona, gdy nie miałam siły czytać już kolejnej strony bajki, gdy zwyczajnie nie chciało mi się usiąść na dywanie i bawić Twoimi klockami. Tak bardzo brakuję mi tych momentów. Teraz oddałabym za nie wszystko.


Znam tekst pierwszego wierszyka z przedszkolnego przedstawienia, wspominam czas, kiedy byliśmy tylko razem.  Do dziś wiem, jaki był tytuł pierwszego filmu na jaki cię zabrałam do kina, przed oczami mam Twoją uśmiechniętą buzię i czuję dotyk Twego uścisku dłoni (tylko dzięki mnie, byłeś w stanie pokonać swój strach). Pamiętam synku jak robiłeś mi zabawkowe śniadanka. Nigdy się nie najadałam (teraz mogę Ci to powiedzieć), pamiętam smak Twojej herbatki na niby. Jej dziecięcy smak. Otwieram album ze zdjęciami. Na jednym z nich Twoje małe rączki oplatają moją szyję, na innym wspólnie spędzamy Wigilię.  Przypomina mi się tekst Twojej ulubionej kołysanki. 


Reagowałam cierpliwie na każde: mamusiu nie umiem, mamusiu nie mogę, mamusiu pomożesz.

Patrzyłam jak idziesz do szkoły, jak dorastasz. Wspierałam Cię, we wszystkim jak tylko umiałam, choć pewnie Tobie się teraz wydaje, że nic wyjątkowego dla Ciebie nie zrobiłam. 

Nagle nadszedł dzień, kiedy w nocy do mnie nie przyszedłeś, kiedy mówisz ,że nie potrzebujesz mojej pomocy, kiedy jesteś samodzielny, kiedy zarabiasz swoje pieniądze i sam decydujesz co z nimi zrobić, kiedy przyprowadzasz do domu Ją.......młodszą, ładniejszą.


Patrzę synku na błysk w Twoim oku. Z jednej strony jestem szczęśliwa, bo ty jesteś szczęśliwy.  Z drugiej, bardzo się boję, aby Cię nikt nie zranił, abyś nie cierpiał, abyś się nie zawiódł. Na siłę doszukuje się w Niej wad. Tworze dystans. Już nie jestem najpiękniejsza, najlepsza, nie gotuję najlepiej. Mówisz, że Jej mama upiekła przepyszny sernik. Przecież nigdy nie lubiłeś sernika? Święta w tym roku spędzicie u Niej, bo Ona ma takie życzenie. Cieszę się, że wychowałam Cię na człowieka, który jest wrażliwy i zrobi dla ukochanej wszystko, ale jednocześnie cierpię, bo czuje się niepotrzebna, czuję jakby najlepsze co mnie mogło spotkać bezpowrotnie minęło. Choć dobrze wiem, że taka kolej rzeczy. Poświęciłam temu tak wiele, a teraz tak rzadko Cie widuję. Zbyt bardzo biorę do siebie, Jej odmienne zdanie, odbieram to jako atak i też atakuję. Nie mogę jednak przesadzić, by Cię nie stracić.


Zawsze były plany, że w przyszłości będziesz mieszkał u nas, a Wy wijecie swoje wspólne gniazdko. Nie wiem czy do Was przyjść. Ona uważa, że jako mama powinnam Was odwiedzić bez specjalnego zaproszenia, a ja nie chcę się narzucać. Znów niedopowiedzenie stworzyło niesmak. Oznajmiacie mi, że będę babcią. Skaczę z radości. Rozpieszczam wnuka jak umiem, podrzucam zupki oraz obiadki. Ona mówi, że maluch je zupełnie co innego. Jak to, przecież dokładnie takie danie jadł mój syn? Na takim się wychował. Chcę pomóc przy kąpieli, przy usypianiu itp, itd. Jednak Ona robi to inaczej. Mówi, że tak jest bezpieczniej. Ale przecież to ja jestem doświadczoną matką, a mój dorosły syn jest cały i zdrowy. A Ty takiego chciałaś. Serce mi pęka, bo chcesz go zmieniać. Takiego pokochałaś z zaletami i wadami. 

Takiego jak ja wychowałam..... specjalnie dla Ciebie. Nie musisz go szlifować.....

Szanujmy siebie nawzajem. Choć czasem to bardzo trudne, dzielić się jednym ukochanym człowiekiem. Rozróżniajmy te dwa rodzaje miłości. Matka nie może być żoną, a żona nie może być matką. Pomimo tego,że mamy czasem zupełnie inne charaktery oraz pochodzimy z całkiem różnych rodzin, próbujmy znaleźć złoty środek. Zróbmy to dla siebie, żeby żyło nam się przyjemniej.


Rodzice, patrząc na swoje dzieci na początku swojej drogi w dorosłość, pragną je uchronić przed błędami, które same popełnili. Muszą jednak pamiętać, że to, co było na dany czas dobre dla nich , nie musi być dobre dla ich syna czy córki. Rozmawiajmy, mówmy co nas boli. I choć doskonale wiem, że niektórych ludzi po prostu już nie zmienimy to próbujmy, próbujmy, próbujmy i jeszcze raz próbujmy, tworzyć jak najlepsze relacje. Jeśli się nie uda, trudno, przynajmniej będziemy w porządku wobec siebie samych. Ja z czystym sumieniem mogę powiedzieć do swojej teściowej Mamo. Choć wiele spraw musiałyśmy przegadać i uporządkować.
Dla moich dzieci jest wspaniałą i niezastąpioną babcią. Wiem, że je kocha prawdziwą miłością, a one jej ją odwzajemniają. Wiem też, że mają swoje SŁODKIE tajemnice. Już im ich nie żałuję, byle z umiarem ;) 
Kiedy było źle, a niekiedy bardzo źle, moja teściowa nie zadawała pytań, nie krytykowała, nie oceniała.... po prostu była....Jak nikt inny...

Jeśli spodobał Wam się wpis, będzie mi miło, jeśli go udostępnicie. 
Zapraszam też na mój profil na Facebooku i Instagramie. 
Linki do portali znajdziecie w nagłówku.

Każda wasza aktywność jest dla mnie siłą do działania.


8 komentarzy:

  1. Czasami są takie sytuacje że nadopiekuńczość albo nadmierne pilnowanie staje się uciążliwe dla młodego człowieka. Sama trochę o tym wiem i nie jest to łatwe ale prawda każdy jest człowiekiem i pewne rzeczy trzeba zrozumieć. Pozdrawiam serdecznie ☺

    OdpowiedzUsuń
  2. Ech, wzruszyłam się... A te spory teściowa - synowa są chyba na siłę rozdmuchiwane. W drodze do pracy ostatnio, kiedy był dzień teściowej, pan prowadzący w radio w każdych życzeniach doszukiwał się ironii i podtekstów :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, dowcipy o teściowych słyszymy już od dziecka, obok kawałach o Jasiu albo Polaku, Czechu i Rusku. Pozdrawiam.

      Usuń
  3. Ja też się wzruszyłam. Piękne napisane... Mimo różnicy zdań warto jest wysłuchać obu stron,szacunek jest u mnie na pierwszym miejscu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czasem teściowa lepiej dogaduje się z synową niż z synem. Tak jak to jest w moim przypadku.
    😀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 😘Skąd ja to znam? Pozdrawiam serdecznie i życzę dobrych relacji 😀

      Usuń

Dziękuję 😘 Każdy komentarz jest dla mnie niezwykłą motywacją 😉