Chcesz być u mnie na bieżąco? Wystarczy, że zostawisz tu swój adres e-mail :-)

GDY OKAZUJĘ SIĘ, ŻE TWOJE DZIECKO JEST WYJĄTKOWE

          
"Tato czy ja jestem dziwny...Nie synku, ty nie jesteś dziwny...Ty jesteś oryginalny" 
                                                    Ani Mru Mru


20 tydzień wyczekanej ciąży.  Dziś wybieramy się wraz z mężem na kontrolne USG. Zobaczymy razem swoje maleństwo. Ciekawe, czy będzie spało...czy może do nas pomacha? Czy pokaże swoją buźkę...czy może jednak nie. Lekarz podczas badania jest bardzo miły, uśmiecha się i żartuje. Za kilka minut widzimy, że jego twarz robi się ponura i przez dłuższy czas milczy. Długo patrzy w ekran monitora. Czujemy, że coś jest nie tak. Nagle z ust doktora słyszę tylko przykro mi... niektóre parametry znacznie odbiegają od norm, co świadczy o wadach rozwojowych płodu, pani dziecko będzie niepełnosprawne. Doktor jeszcze coś mówił, tłumaczył, uspokajał, ale ja słyszałam tylko odbijające się jak echo: NIEPEŁNOSPRAWNE , NIEPEŁNOSPRAWNE, NIEPEŁNOSPRAWNE. To nie prawda, to nie może być prawda, to nie może dotyczyć nas, pojawiła się gonitwa myśli. Mieliśmy mieć zdrowe dziecko. Jak nasi przyjaciele i znajomi. Krzyczę głośno, coraz głośniej i głośniej. W końcu budzę się zlana potem. Dzięki Bogu to tylko zły sen., a ja mam zdrowiutkich synków.

Kiedy moje dzieci się obudziły uświadomiłam sobie, że gdyby ten sen był jawą nic by się nie zmieniło. Kochałabym tak samo, wychowywałabym tak samo, wspierałabym tak samo.

Tak samo pragnęłabym dla moich dzieci szczęścia, bo przecież w niczym nie byłyby gorsze od dzieci zdrowych. Jak ich rówieśnicy posiadałyby marzenia i pasję.
Za chwilę pomyślałam jednak, że na pewno nie byłoby to proste. Zadałam sobie pytanie:
co czują rodzice dzieci dotkniętych niepełnosprawnością lub zaburzeniem, na jakie napotykają trudności, czy mogą liczyć na jakiekolwiek wsparcie?

Mój sześciolatek ze względu na wadę postawy, wiotkość stawową i obniżone napięcie mięśniowe uczęszcza od kilku miesięcy na rehabilitację. Zastanawiam się, w którym momencie coś zaniedbałam, często się tym martwię. Jednak moje dziecko jest dzieckiem zdrowym. Najzdrowszym spośród wszystkich przychodzących do poradni. Podczas zajęć, na sali spotykam waleczne matki, które nie poddają się i dźwigają na barkach niepełnosprawność swoich dzieci. Przychodzi tam mama Hani z porażeniem mózgowym, mama Kacpra, który urodził się z niedotlenieniem mózgu, mama Krzysia z zespołem Downa, mama Michała z zanikiem mięśni, mama chłopca z wielowadziem. Jest też dzielny tata, którego siedmioletnia córeczka doznała urazu kręgosłupa na skutek wypadku samochodowego. Od tamtej pory porusza się na wózku inwalidzkim.

Pomimo tego, że historię tych rodziców są bardzo różne, a na ich twarzach niekiedy widnieje wyczerpanie i smutek, to jest też w nich niezwykła siła oraz wola walki o godne i szczęśliwe życie swoich pociech. Jest też nadzieja, że będzie dobrze. Podczas, gdy naszymi dziećmi zajmują się panie fizjoterapeutki, często mam chwilę,aby zamienić z innymi rodzicami kilka słów. Korzystając z okazji, pozwoliłam sobie wspomnieć o naszej kampanii i zapytać jak to jest, gdy okazuje się, że ich dziecko jest wyjątkowe. Rodzice opowiadają chętnie o swoich oryginalnych dzieciach, o tym, co było i jest dla nich trudne.

Nie sposób opisać tu każdej rozmowy, ale jest kilka elementów, które łączą wszystkich.
Każde z  rodziców w momencie, gdy dowiedziało się o niepełnosprawności dziecka, zadało sobie pytanie: Dlaczego to dotyka mnie? Co zrobiłam / zrobiłem nie tak? Czy mogliśmy temu zapobiec? Początkowo jest szok, niedowierzanie, rozpacz i poczucie winy. Za dużo pracowałam w ciąży nie dbałam o siebie, mogłam to przewidzieć. Towarzyszy im strach. Tak mało wiedzą o chorobie dziecka. Nie wiedzą czy będą w stanie udźwignąć jego wyjątkowość. Po pewnym czasie rodzice oswajają się z sytuacją, robią wszystko, aby pomóc swojemu dziecku, niejednokrotnie rezygnując z kariery zawodowej, marzeń czy pasji. Niestety nie wszyscy. Zdarza się i tak, że niektórzy nie są wstanie wziąć na barki odpowiedzialności i obowiązku wychowania niepełnosprawnego dziecka i odchodzą. Tak jak tata Hani. Często oddalają się też znajomi i Ci, których rodzice uznawali za przyjaciół. Nienawidzą spojrzeń przechodniów na ulicy, złośliwych komentarzy, wytykania palcami, choć zgodnie mówią, że już do nich przywykli.

"Smutne jest to, że wiele osób uważa, iż rodzice dzieci niepełnosprawnych czerpią korzyści z powodu ich posiadania. Zamiast takich ocen może warto pomyśleć, ile kosztuje
leczenie, rehabilitacja, pielęgnacja czy szalenie drogi sprzęt wspomagający, umożliwiający zapewnienie dzieciom godnego życia. Ale jest jeszcze coś, co martwi mnie bardziej. To fakt, że w naszym w większości chrześcijańskim społeczeństwie rodzice sprawnych dzieci często dążą do ich izolacji od dzieci niepełnosprawnych. Nie tylko rodzice, ale czasem też nauczyciele i przedstawiciele lokalnych władz. Zadzwoniła do mnie kiedyś mama pełnosprawnego dziecka. Chciała je posłać do przedszkola integracyjnego, w którym pracowała jej koleżanka. W odpowiedzi usłyszała: „Co ty, chcesz, aby twoje dziecko z takimi debilami chodziło?”

Ten fragment felietonu pana Jana Arczewskiego i pani Hanny Pasterny " Bycie rodzicem dziecka z niepełnosprawnością" mówi sam za siebie. ( źródło: www.niepełnosprawni.pl)

Rodzice nie godzą się z tym, że ich dzieci często uważane są za ludzi trzeciej kategorii, że maja małe możliwości, aby rozwijać swoje pasję i tak mało ludzi wierzy w to, że mogą osiągnąć sukces.
A przecież Janek Mela, Piotr Swend, Natalia Partyka, Stewen Hawkings, Andrea Bocelli są dowodem, ze niepełnosprawność nie jest barierą  w spełnianiu swoich marzeń.
Opiekunowie martwią się o przyszłość swoich dzieci, boją się o ich przyszłe życie zawodowe , osobiste, nie chcą myśleć, co będzie jeśli nagle ich zabraknie. Nie godzą się z dyskryminacją, której niestety doświadczają dość często. Ograniczony dostęp do edukacji, problem z zatrudnieniem, brak udogodnień, nietolerancja ze strony rówieśników, wykluczenie społeczne, a także niekiedy brak możliwości z bezpłatnego korzystania z pomocy poradni rehabilitacyjnej, logopedycznej czy zdrowia psychicznego np. psychologa to dodatkowe problemy.

Temat dyskryminacji nie jest także obcy rodzicom dzieci zaburzonych, mających zespół Aspergera czy autyzm. Rodzice tych dzieci mają często problem z uzyskaniem orzeczenia o niepełnosprawności. O tej przypadłości.....tym stanie....tym zaburzeniu udało mi się porozmawiać z panią Anią Kulczycką, mamą dwóch wyjątkowych szkrabów, Anastazji i Alexa.

Aby łatwiej było  przełamać pewne bariery i mówić o zapewne trudnym dla Pani temacie, chciałam zapytać czy mogłabym pozwolić sobie na zwracanie się do Pani po imieniu?


Tak, oczywiście.


Jak w skrócie mogłabyś opisać swoją córeczkę Anastazję? Jak wygląda, ile ma lat, co lubi robić?


Anastazja ma 7 lat. Jest dość wysoka i szczupła. Ma bardzo gęste, brązowe włosy do ramion. Lubi się uśmiechać i pomagać innym. Zawsze chce być pierwsza. Bardzo lubi bańki mydlane oraz bawić się kucykami pony, śpiewać, tańczyć, śmiać się. Lubi bawić się też pociągami z bratem. Ma kilka swoich ulubionych. Od zawsze kocha wodę. Często naśladuje zachowanie innych.






Czy pamiętasz ten moment , kiedy po raz pierwszy zaczęło Cię coś niepokoić w zachowaniu Nastki?


Nastka miała koło dziesięciu miesięcy i bardzo nie lubiła patrzenia w oczy czy też zbliżania twarzy do twarzy. Odwracała wtedy swoją buzię. Poza tym, do prawie drugiego roku życia rozwijała się prawidłowo. Nagle z dnia na dzień przestała jeść prawie wszystko, reagować na imię. Nastąpił znaczny regres w jej rozwoju.


Do kogo w pierwszej kolejności zgłosiłaś się o pomoc i co było czynnikiem, który o tym przeważył?


Moja siostra najpierw umówiła Anastazję na diagnozę prywatnie, a później nam o tym powiedziała. Zrobiła to z troski o Nastkę  oraz dlatego, że chciała nam pomóc. W Szkocji diagnoza państwowa Anastazji zaczęła się gdy miała 2,5 roku.



Na czym polegała diagnoza  i jaki okres czasu trwała?


Prywatna diagnoza trwała 2 tygodnie. Była to seria spotkań z psychologiem, psychiatrą, pedagogiem oraz logopedą. Były spotkania tylko z nami rodzicami, z nami i Anastazją i tylko z Anastazją. Państwowa diagnoza to również spotkania z tymi samymi specjalistami tylko potrzeba więcej czasu, bo spotkania są mniej więcej raz na miesiąc.  


Kiedy już było pewne, że to autyzm co czułaś? Jakie emocje Ci towarzyszyły? Co myślałaś?


Bezsilność, złość. Myślałam, że właśnie zawalił się mój świat, że nie dam rady. Zastanawiałam się, dlaczego moja córka ma autyzm. Obwiniałam siebie. Ciężko było mi to zaakceptować.


Czułaś strach?


Tak.Ogromny.


Jak wygląda dzień mamy z dzieckiem chorym na autyzm? Jakich form opieki wymaga córeczka?


Nie różni się bardzo od dni mamy ze zdrowym dzieckiem. Jedyną różnicą jest to, że staram się większość moich obowiązków jak zakupy czy sprzątanie robić podczas gdy dzieci są w szkole i przedszkolu. Teraz wszystko staramy się robić razem, bardzo dużo rozmawiamy o wszystkim, wiele rzeczy planujemy wcześniej, żeby dzieci miały czas na przyzwyczajenie się do tego.




Czy w momencie, kiedy stwierdzono autyzm u Anastazji , na świecie był już Alexander?


Byłam z nim w ciąży.


Jakim dzieckiem jest twój synek? Jak opisałabyś go jako mama?


Jest wesołym i pogodnym dzieckiem, uwielbia się przytulać. Jest bardzo wrażliwy. Zawsze musi być pierwszy. Lubi malować i całkiem dobrze mu to wychodzi. Bardzo lubi bawić się  pociągami, samolotami, autami, a przede wszystkim autobusami.Wszyscy się śmiejemy, że jak Alex dorośnie, to zostanie kierowcą autobusów. Uwielbia bańki mydlane, wodę i wyścigi formuły 1. 





Jako mama, mająca jedno autystyczne dziecko wydawałoby się , że powinnaś być czujna i  świadoma na co zwrócić uwagę wychowując drugie dziecko? Czy tak było?


Oczywiście, że tak nie jest. Cały czas porównywałam ich rozwój i skupiałam się na tym, co świadczyło, że jest zdrowy. Poza tym, trzeba pamiętać, że dzieci lubią naśladować innych i dlatego czasami ciężko było powiedzieć , że jest z nim coś nie tak. Wiele zachowań mógł podpatrzeć u siostry. Tak sobie to tłumaczyłam.


Jak opisałabyś relację pomiędzy rodzeństwem?

Nastka od samego początku była bardzo opiekuńcza w stosunku do Alexa. Bardzo nie lubiła jak Alex płakał i starała się go rozśmieszać. Mam wrażenie, że dzięki bratu Nastka zaczęła wychodzić ze swojego świata. Teraz oboje lubią bawić się razem, chociaż często jest z tym problem, bo każde chce być pierwsze. Są dni, że cały czas bawią się razem, a są dni, że cały czas dokuczają sobie. Czasami każde bawi się osobno, jakby jedno nie widziało drugiego. Jak każde rodzeństwo.


Czy objawy u Alexandra pokrywały się z tymi u Anastazji?


Na początku nie było ich za dużo i tak już zostało. Alex od urodzenia bardzo dużo płakał, wszystko musi mieć teraz, natychmiast. Oboje mniej więcej w tym samym wieku zaczęli jeść wybiórczo . Oboje są różni.


Jak Twoje środowisko reagowało na wiadomość o zaburzeniu dzieci, przyjaciele, znajomi, współpracownicy? Czy mogłaś liczyć na wsparcie?


Od początku mogłam liczyć na wsparcie rodziny. Jeśli chodzi o przyjaciół, to chcieli oni na przykładzie Nastki, jak najwięcej dowiedzieć się o autyźmie. Od znajomych  często słyszałam, że to moja wina, że źle zajmuję się dzieckiem i niepotrzebnie ją diagnozuję. Moi współpracownicy współczuli mi z tego powodu.





Z tego co wiem rodzice dzieci autystycznych bardzo często mają problem z dostaniem orzeczenia o niepełnosprawności?  Nie jest to bowiem, ani choroba ani niepełnosprawność. To zaburzenie. Jak było w Twoim przypadku?


Po pierwsze i najważniejsze, trzeba zacząć od zdiagnozowania dziecka i zbierania całej dokumentacji medycznej od wszystkich lekarzy. Anastazja dostała orzeczenie na osiem lat, ale przeważnie rodzice dostają orzeczenia na rok, jakby dziecko w magiczny sposób miało wyzdrowieć. Staram się nie myśleć o kolejnej komisji, bo to jest loteria. Nie powinno tak być, a jednak jest.


Czy korzystacie z pomocy psychologów, terapeutów, jakichś instytucji ? 


Nastka ma zajęcia w szkole z psychologiem oraz logopedą.  Ma także dużo zajęć dodatkowych jak zajęcia ogólnorozwojowe, muzykoterapia czy hipoterapia. Jednak Alex nie ma takiego wsparcia ponieważ czekam na diagnozę. 


Jak oceniasz dostępność do tych form opieki w naszym kraju?


Mogę oceniać tylko ze swojej perspektywy, bo tak naprawdę wszystko zależy od diagnozy i stopnia niepełnosprawności. Mam szczęście, że Anastazja wszystkie zajęcia dodatkowe ma zapewnione w szkole. Jednak. jeśli chodzi o Alexa, który chodzi do publicznego przedszkola, to już nie jest tak łatwo. Po uzyskaniu diagnozy będę musiała wozić Alexandra na zajęcia dodatkowe do szkoły Anastazji. Są przedszkola integracyjne, gdzie miałby terapeutów na miejscu, jednak przeważnie są to przedszkola płatne.


A jak z pomocą ze strony finansowej ? Czy nasze Państwo uwzględnia jakiejś jej formy?


Jeśli dziecko ma orzeczenie o niepełnosprawności można starać się o świadczenie pielęgnacyjne.


A jeśli chodzi o edukację ? Do jakich szkół chodzą dzieci?


Anastazja chodzi do zerówki w szkole specjalnej i nie zamierzam zmieniać placówki. Nastka robi ogromne postępy i dobrze się tam czuje. Alexander chodzi do przedszkola publicznego, ale zastanawiam się, co dalej... czy szkoła integracyjna czy szkoła specjalna. Czas pokaże. 


Jakie trudności spotykają Cię na co dzień jako matkę dwójki autystycznych dzieci?


Brak zrozumienia. Moje dzieci nie mają na czole napisu jestem autystykiem. Dla kogoś obcego wyglądają na zdrowe dzieci, które płaczem wymuszają na matce kupienie czegoś. Prawda jest taka, że nie zawsze tak jest, często nie radzą sobie z emocjami. Zdarza mi się słyszeć komentarze pod moim adresem, że mam źle wychowane dzieci, albo dostaję złote rady, co powinnam robić lub, że jestem złą matką i nieczułą na płacz własnych dzieci. Zdarzają się osoby, które nic nie mówią tylko patrzą z ,,pogardą”. To nie jest komfortowa sytuacja. Zawsze będzie ktoś, kto będzie wiedział lepiej.

Zdarza się, że inne dzieci nie chcą się bawić z Anastazją czy Alexem, bo nie rozumieją, co mówią (mają niewyraźną mowę, czasami mieszają język polski z angielskim). Oboje potrzebują trochę więcej czasu, żeby odpowiedzieć na pytania i to przeszkadza innym podczas zabawy, zniechęca ich. Są momenty, że nie rozumieją pytań bądź chcą przejąć kontrolę nad zabawą i w tym momencie zabawa się kończy.  

Co dla Ciebie jako matki było najtrudniejsze w zaakceptowaniu faktu, że twoje dzieci 
mają autyzm?

Wszystko. Było i jest nadal trudne do zaakceptowania. Z wieloma rzeczami się nie pogodziłam. Ciężko jest czasami patrzeć na dzieci w podobnym wieku, które rozwijają się prawidłowo i potrafią więcej niż Nastka czy Alex. Staram się nie narzekać, bo zawsze mogło być gorzej, jednak czasami boli fakt, że na każdy postęp dziecka trzeba dużo pracować.


A teraz bardziej optymistyczne. Czy nauczyło Cię czegoś zaburzenie Twoich dzieci? Czy widzisz w nim mimo wszystko jakieś pozytywy? 


Może nie będzie to nic nowego, ale nauczyłam się cieszyć się chwilą, czasami zwolnić trochę tempo, nie pędzić tak bardzo, być kreatywną, a przede wszystkim doceniać nawet najmniejsze osiągnięcia dzieci. Są rzeczy ważne i ważniejsze. Uwielbiam spędzać czas z moimi dziećmi. I to jest dla mnie najważniejsze, żeby maluchy były szczęśliwe.





Jak wyobrażasz sobie przyszłość Anastazji i Alexandra?


Staram się nie myśleć o tym tylko skupiać się na teraźniejszości. Chciałabym, żeby założyli rodziny, ale przede wszystkim, żeby byli szczęśliwi i potrafili odnaleźć swoje miejsce na ziemi  oraz odnaleźć się w dzisiejszym świecie.


Jakich rad udzieliłabyś innym rodzicom , którzy właśnie dowiedzieli się o diagnozie?


Nie ma nic złego w płaczu po usłyszeniu diagnozy. Cały świat się wtedy zawala. Najważniejsze to mieć wsparcie w rodzinie i mieć kogoś z kim można porozmawiać o całej sytuacji. Trzeba to wszystko przegadać i zastanowić się, co dalej. Ustalony plan działania pozwala oswajać się z trudnym tematem.


Czego oczekiwałabyś od społeczeństwa w stosunku do Alexandra i Anastazji?


Zrozumienia i akceptacji


 Kochana Aniu, skąd brać siłę?


Najważniejsze to wsparcie rodziny, przyjaciół. Mieć świadomość, że można porozmawiać, a czasami ponarzekać czy popłakać. Poza tym należy czasami znaleźć czas tylko dla siebie i  sprawiać sobie małe przyjemności np. kupić sobie ulubione lody tylko dla siebie.


Na koniec, jeśli można zapytać i zdradzić? Czy wiesz jakie jest największe marzenia Anastazji?


Bardzo chciałaby dostać maszynę do szycia i szyć razem z siostrą cioteczną i babcią. Ale najbardziej  marzy o lalce Barbie w zestawie z koniem.


A Alexa?


Alex marzy o samolocie pasażerskim, o autobusie i sterowanej formule 1.


A o czym marzy Ania?

O odrobinie czasu tylko dla mnie.



Uwaga! Jeśli chcesz pomóc Anastazji i Alexowi, to właśnie teraz masz na to szansę. Przekaż 1% podatku tej wyjątkowej dwójce.




Zdjęcia użyte w wywiadzie są własnością pani Ani Kulczyckiej



Pamiętajmy, wyjątkowe dzieci mają takie same marzenia, takie same potrzeby i zainteresowania jak ich pozostali rówieśnicy. Tak samo pragną być kochane, tak samo pragną być szczęśliwe.

Potrzebują tylko więcej zrozumienia oraz akceptacji.


Ten wpis powstał w ramach kampani społecznej  #niepełnoSPRAWNI 

Organizatorki: 


          

Karolina Moskalik, www.wysmakowana.pl
  Fan Page Wysmakowana
          
Monika Mosór,
 www.monikaniezwykla.blogspot.com
  Fan Page Z pamiętnika wózkersa

 

"Razem z innymi blogerami, postanowiliśmy pokazać światu, że niepełnosprawni są wśród nas, że akceptujemy to jacy są i wspieramy ich w tym co robią. Niepełnosprawność to w dalszym ciągu temat tabu, a my chcemy żeby mówić o tym głośno i jak najwięcej" 
                                                                                          Karolina Moskalik


                                                                                           Mamolova


Jeśli spodobał Wam się wpis, będzie mi miło, jeśli go udostępnicie. 
Zapraszam też na mój profil na Facebooku i Instagramie.
Linki do portali znajdziecie w nagłówku. Każda wasza aktywność jest dla mnie siłą do działania.



30 komentarzy:

  1. Niesamowita, dzielna osoba. Podziwiam z całego serca.
    Ech, mam dwulatka, wiecznie go obserwuję: czy na pewno jest zdrowy? Wiecznie "odhaczam" kolejne umiejętności, które zdobył, martwię się, że jego mowa nie jest tak rozwinięta jak u innych dzieci... Nieraz już zastanawiałam się, jak by to było, gdyby okazało się, że ma autyzm. Wiem, że byłoby to dla nas wszystkich bardzo trudne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedy w ramach przygotowań do kampanii czytałam początek wpisu miałam łzy w oczach . To wszystko jest bliskie mi . Teraz, gdy czytam wersje końcową widzę wpis pełen emocji i myślę sobie ,że osoba , która to pisze chce pokazać ,że nie boi się pisania nawet o tak ciężkich tematach jakim jest niepełnosprawność . Cieszy mnie to ,że zaaranżowałaś się w naszą kampanie. Jeśli chodzi o panią Anie jestem pełna podziwu dla niej tak samo jak mojej mamy .Wiem jak ważne jest potrafić cieszyć się z każdego małego postępu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moniko i Karolino,to ja bardzo dziękuję,że mogę być z Wami. Już chyba wam mówiłam, że jesteście Wielkie😘A za rok TV?😉😉😉

      Usuń
    2. My wszyscy jesteśmy wielcy, bo chcemy pisać o tym

      Usuń
  3. Jestem pod wielkim wrażeniem Twojego wpisu i tej rozmowy. Aż trudno sklecić zdania, tyle w tym emocji. Dziękuje Tobie, za ten wpis i Pani Ani za odwagę, by podzielić się swoją historią. Nigdy nie miałam styczności z autyzmem, a dzięki tej rozmowie wiem więcej i więcej rozumiem. Dziękuje :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeju ten wpis, wywiad zaparł mi dech w piersiach 😍 Niesamowicie dzielna i odważna mama :) Nie miałam styczności z takimi osobami ale dzięki tobie wiem,że to nic strasznego :) Podziwiam mamę ;) Pozdrawiam cieplutko 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję.Jest mi bardzo miło. Z tego, co wiem Pani Ani też 😉

      Usuń
  5. Sam wstep chwyta za serce, a wywiad cudowny! bardzo bardzo podziwiam. Autentynie się wzruszylam. Ta kampania mowi nie tylko o niepelnisorawnosci, ale pokazuje też cudownych ludzi, fantastycznych rodziców, fantastyczne dzieci brawo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję w imieniu swoim i Pani Ani 😘Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  6. Sam wstep chwyta za serce, a wywiad cudowny! bardzo bardzo podziwiam. Autentynie się wzruszylam. Ta kampania mowi nie tylko o niepelnisorawnosci, ale pokazuje też cudownych ludzi, fantastycznych rodziców, fantastyczne dzieci 😊 brawo!

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniały wpis 😍❤ poryczałam sie. Jest Pani Wspaniałą kobietą, cudowną mama.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ech łzy same kapią...pieknie opisany urywek z życia mamy z wyjątkowymi dziecmi Ania to najwspanialsza mama jaką znam, zawsze z dziecmi i dla dzieci, wręcz "obwieszona" nimi jak najpiękniejszymi perłami, zawsze ciepła i cierpliwa-najdzielniejsz mama❣️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale powiedziane. To tylko urywek z życia pani Ani;)

      Usuń
  9. Wspaniała historia pokazująca niepełnosprawności oczami rodziców.

    OdpowiedzUsuń
  10. Fantastyczny wpis! Przeczytałam z prawdziwym zainteresowaniem i wielkim podziwem dla pani Ani i dla Ciebie, że zrobiłaś tak fajny wywiad, który porusza! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Z całego serca dziękujemy. Po takich słowach chce się pisać więcej 😘

    OdpowiedzUsuń
  12. Piekny wpis i wzruszający wywiad, dziękuję za możliwość udzialu w tej kampani bo z każdym kolejnym wpisem dowiaduję się jak mało wiem, a taka wiedza i uswiadamianie mogą pomóc w relacjach z rodzicami dzieci wyjątkowych

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo dobrze przeprowadzony i poruszający wywiad!

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo dziękuję. Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mocny wstęp i świetny wywiad. Mam w rodzinie chłopca z autyzmem, dobrze wiem co to znaczy dla rodziców i bliskich. Jest wyjątkowym nastolatkiem. <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo się cieszę, że są takie osoby, które chcą się podzielić swoim doświadczeniem, cząstką swojego życia. Ten wywiad to także ostrzeżenie dla rodziców zdrowych dzieci, by uważnie się im przyglądali i nie bagatelizowali żadnych objawów.

    OdpowiedzUsuń
  17. cieżko mi coś napisac, bo nie miałam stycznosci z autyzmem, ale biorac udział w kampani okazało sie, że w moim środowisku, nawet bardzo mi bliskim, mam koło siebie osoby niepełnosprawne.
    Bardzo dobrze, że przeprowadziłas ten wywiad, myślę że wielu osobom bedzie on pomocny.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję 😘 Każdy komentarz jest dla mnie niezwykłą motywacją 😉