Chcesz być u mnie na bieżąco? Wystarczy, że zostawisz tu swój adres e-mail :-)

WASZE HISTORIE 1 - Dzień matki


Dziś publikuję materiał przygotowany przez moją zaprzyjaźnioną czytelniczkę. Olga (imię zostało zmienione) jest szczęśliwą żoną i mamą dwóch cudownych dziewczynek. Pomimo tego, dzień 26 maja to dla niej czas nie tylko pozytywnych wzruszeń.

" Obudzę się jak zwykle wcześnie rano. W tym roku Dzień Matki wypada w niedzielę. Wstaniemy, zjemy śniadanie, pójdziemy całą rodziną do kościoła. Przed wyjściem dostanę od dziewczynek laurki, które rysują po kryjomu od tygodnia. Złożą mi życzenia, dadzą kwiaty i czekoladki, powiedzą jakiś wierszyk albo zaśpiewają piosenkę. Marek (imię zostało zmienione), mój mąż zawsze dba, aby przygotowały się do tego dnia wyśmienicie. Po obiedzie pójdziemy na lody. Jestem szczęśliwa, że córki dają mi to czego nie mogłam ja dać swojej mamie. Moja mama zmarła kiedy miałam trzy lata, niespodziewanie. Pewnego dnia odprowadziła mnie do przedszkola i już jej nie zobaczyłam. W drodze do pracy zemdlała, zabrało ją pogotowie. Jednak już było za późno. Zanim dotarła do szpitala, odeszła od nas na zawsze.To był tętniak. Od tamtej pory mamę zastępował mi tata oraz w dużym stopniu babcia, bo ktoś przecież musiał pracować. Szczerze mówiąc mamę pamiętam jak przez mgłę, gdyby nie zdjęcia podejrzewam, że mogłabym nigdy nie wiedzieć jak wyglądała. Nie pamiętam jak dawałam kwiaty, czekoladki, rysunki. Pamiętam za to jak jak w przedszkolu podczas występów na Dzień Mamy tak bardzo mi jej brakowało. Na szczęście był tata i babcia. Tata często wspomina, że miałam na akademiach bardzo smutne oczy i, że zawsze zastanawiał się czy dobrze robi, że pozwala mi w mich uczestniczyć. Nie chciałam odstawać od innych. Ponoć bardzo zależało mi, aby tego dnia być ze swoją grupą. Nie rozumiałam jednak do końca, dlaczego mamy nie ma z nami. Ominęło nas tak wiele. Nie było Cię, gdy zaczęłam chodzić do szkoły, gdy szłam do Pierwszej Komunii, gdy przeżyłam zawód miłosny. Nie pobłogosławiłaś mnie w dniu ślubu, nie było Cię przy mnie, gdy na świat przychodziły Twoje wnuczki. Chciałabym przez chwilę położyć się na Twoich kolanach, jak małe dziecko.
Dziś do Ciebie nie zadzwonię, nie powiem Ci kocham cię i nie złożę Ci życzeń. Pojadę na cmentarz i postawię znicz. W myślach wygłoszę do Ciebie monolog, z nadzieją, że mnie słyszysz. Spojrzę na Twoje zdjęcie. Delikatnie się uśmiechasz. Tak bardzo mi Ciebie brakuję. Chciałabym usłyszeć, że jesteś ze mnie dumna, poczuć jak mnie przytulasz i trzymasz za rękę. Nigdy nie potrzebowałam Ciebie tak bardzo jak teraz, kiedy sama jestem mamą...Często myślę, co byś zrobiła na moim miejscu, czy kiedyś się spotkamy... Choć tata i babcia starali się jak mogli nie są w stanie zastąpić mi Ciebie..."

Komentarz do słów Olgi jest zbędny. 
Ja ją doskonalę rozumiem, bo sama zapalę znicz w ten wyjątkowy dzień. Już dwudziesty raz.
Pamiętajcie o swoich ukochanych mamach, nie tylko dziś...To pod ich sercem zaczęło się wasze życie.... a swoim dzieciom dajcie najlepsze wspomnienia...


                                                        Mamolova

Jeśli spodobał Wam się wpis, będzie mi miło, jeśli go udostępnicie.
Zapraszam na mój profil na Facebooku i Instagramie.




6 komentarzy:

  1. Cudowny wpis.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo poruszający wpis. Matczyna miłość jest przepiękna i niezwykle silna.
    Doceniam każdy dzień spędzony z mamą, jest dla mnie jak najlepsza przyjaciółka :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Prawie się popłakałam.. Totalnie czuć emocje w tym tekście.. Ja niestety z moją mamą mam dość trudny kontakt..

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety tak niekiedy bywam. Trzymam kciuki, aby było lepiej. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję 😘 Każdy komentarz jest dla mnie niezwykłą motywacją 😉