Chcesz być u mnie na bieżąco? Wystarczy, że zostawisz tu swój adres e-mail :-)

LUBIĘ, UWIELBIAM, KOCHAM TE CHWILE #1, czyli Iłża-Marcule



Nareszcie, nareszcie...i jeszcze raz nareszcie. Nareszcie się udało. W końcu znaleźliśmy czas na pierwszą wspólną wycieczkę w tym sezonie. Biorąc pod uwagę, że obiecałam sobie objechać wszystkie miejsca w takiej kolejności jak opisałam TUTAJ, na pierwszy ogień miał pójść Bałtów.

Jednak Cudak 1 niespodziewanie stwierdził, że on tam nie chce jechać, że dinozaury są nie dla niego i takie tam... więc w związku z tym nie wiadomo, dlaczego zdecydowaliśmy się na Iłżę. Lody, z których słynie ta miejscowość, kolejka wąskotorowa, która jedzie do pobliskich Marculi oraz spacer po tamtejszym arboretum skusił nas wszystkich. Cudak 1 stwierdził, że ciuchcie są super. Cudak 2 nie wiedział, o co chodzi, a Pan Mąż się dopasował...wyruszyliśmy.
Po drodze moje starsze dziecię stwierdziło jednak, że stresuje się tą kolejką i on wcale nie chce nią podróżować. Marudził całą drogę tak, że nie wiedziałam czy boli mnie głowa od wysokiej temperatury powietrza czy od słuchania syna.
Ostatecznie przekupiłam go stwierdzeniem, że za przejazd w jedną stronę dostanie wyjątkowo wielką gałkę lodów. Kolejką mieliśmy jechać tam i z powrotem, więc na trochę zamilkł. Brawo ja ;)

Zanim jednak do końca zdam relacje z naszej premierowej wyprawy, pozwólcie, że cofnę się około pięć lat wcześniej, a potem cztery.
  
Maj 2014


To wtedy pierwszy raz odwiedziliśmy Iłżę.

"Miasteczko to słynie przede wszystkim z ruin gotycko-renesansowego zamku biskupów krakowskich zbudowanego prawdopodobnie w latach 1326-1347 z inicjatywy biskupa krakowskiego Jana Grota. Przebudowany w połowie XVI i w XVII wieku dzięki czemu zyskał wystrój renesansowy i nowe fortyfikacje bastejowe. Zniszczony przez wojska szwedzkie i siedmiogrodzkie Jerzego Rakoczego w czasach Potopu. Odbudowany w XVII wieku i po pożarze opuszczony pod koniec wieku XVIII." Źródło: Wikipedia.

To tak jakby to kogoś interesowało i trafił tu jakieś miłośnik historii. Ja do takich nie należę i na wszelkich wyprawach interesują mnie głównie atrakcje rekreacyjne. 



Z uwagi jednak, że Pan Mąż bardzo lubi takie klimaty, weszliśmy na zamek (po za tym, po to tu raczej przyjechaliśmy). Weszliśmy, obejrzeliśmy, co było do zobaczenia, zachwyciliśmy się panoramą miejscowości i zeszliśmy. Półtoraroczny wtedy Cudak 1 był zachwycony, ponieważ na terenie ruin wypasały się właśnie owce, więc spacer tam zaliczyliśmy do udanych.

Przy okazji, od jakiegoś turysty dowiedzieliśmy się, że nie daleko stąd jest piękne arboretum, do którego można dojechać w niedzielę kolejką wąskotorową. Niedziela to nie była, więc pojechaliśmy...ale naszym samochodem. Faktycznie było pięknie. Ogród botaniczny jest nieduży, ale bardzo przyjemnie zaprojektowany. Spacerując wyznaczoną ścieżką, po drodze można napotkać na terenowe gry dydaktyczne na temat roślinności i zwierząt. Największą atrakcją (dla dzieci i niektórych dorosłych płci męskiej) są leśne cymbały oraz eksponaty: stary wóz strażacki, stara lokomotywa i maszyny rolnicze. Z czystym sumieniem polecam, temu kto lubi spokój, ciszę i łono natury.









Po zwiedzeniu ogrodu wróciliśmy do Iłży i wybraliśmy się na lody, z których słynie ta miejscowość. W odległości gdzieś około jednego metra od siebie, były trzy sklepiki z lodami i za bardzo nie wiedzieliśmy, w której są właśnie te..., o których tyle się mówi.
Stanęliśmy więc tam, gdzie była najdłuższa kolejka... trochę naiwne...
Po zjedzeniu lodów stwierdziłam, ze szału nie było...albo jestem wybredna albo jem za dużo lodów, albo nie mam gustu...

Sierpień 2015

Znowu odwiedzamy Iłżę. Tym razem zgodnie stwierdzamy, że na zamek nie wchodzimy. Naszym głównym celem jest kolejka wąskotorowa.... Gdy dojechaliśmy do Iłży zobaczyłam napis: informacja turystyczna. Postanowiłam zapytać w niej, skąd odjeżdża kolejka do... Markuli. Pani uśmiechnęła się do mnie i zapytała grzecznie...do Marculi ? No cóż chyba mnie poniosło i myślałam, że jestem gdzieś za granicami swojego kraju albo kontynentu. Jakieś Stany czy coś. 



Nieważne, w rezultacie dotarliśmy na miejsce odjazdu i kolejka ruszyła. Było super. Dwu i pół letni wtedy Cudak 1 był zachwycony. Przyznam, że sama się czułam jak w bajce.... Tomek i przyjaciele albo Stacyjkowo. Tory kolejki położone są wzdłuż ulicy, więc wszystkie maluchy sikają ze szczęścia, kiedy jakiś kierowca z uśmiechnięta miną do nich pomacha. Kolejka zatrzymuje się w Marculach... tak w M...a...r...C...u...l...a...ch , w których zrobiliśmy sobie półgodzinny, spokojny spacer, po czym wróciliśmy kolejką do Iłży. Jemy lody, żeby tradycji nie stało się zadość, ale znowu się specjalnie nie zachwycam.





 Czerwiec 2019
Powracamy do teraźniejszości.
Po dotarciu do Iłży mamy nie cała godzinę do odjazdu kolejki. Mamy więc dylemat: lody...zamek...lody...zamek...No tak zamek, przecież lody miały być w nagrodę za przejazd. Swoją drogą taki Cudak 1 to ma dobrze. Robisz mu przyjemność, on udaje, że to nie jest przyjemność , a potem dostaję jeszcze nagrodę. Doskonale znam te jego zagrywki, ale tak go kocham, że mu ulegam.



Weszliśmy na teren ruin zamku. Cudak 1 stwierdził, że na wieżę widokową tym razem nie będzie się wspinał, bo on był w tamte wakacje na latarni morskiej i tam było wyżej i tu się nie opłaca. No cóż, nic na siłę. Pospacerowaliśmy, wrzuciliśmy na luz, odcięliśmy się od wszystkiego, aż nagle przypomniało nam się...kolejka, kolejka, kolejka! Szybkie spojrzenie na zegarek....za dziesięć minut odjazd. Aaaaa.... Cudak 2 na ręce i pędem na dół. Nawet Cudak 1 w końcu stwierdził, że przełamie swój lęk i zgodzi się na przejazd nawet bez lodów. Chyba widział jak nam zależy...Gdy dojechaliśmy na miejsce zobaczyliśmy, że smutne rodzinki wracają na parking, wsiadają do samochodów i odjeżdżają. Pomyślałam, że albo pokręciłam godziny albo jazda kolejką już nie jest taka fajna jak pięć lat temu.
Nie zgadłam... tego dnia przejazd ciuchcią był odwołany...kolejka się wykoleiła... Cudak 2 się uśmiechnął i krzyknął...Potęga podświadomości.
Trochę rozczarowani ( ja i pan mąż) wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy w stronę Marculi. Po drodze minęliśmy kolejkę, która faktycznie leżała poza torami. 






W ogrodzie czekała na nas niespodzianka. Od ostatnich czterech lat dorobił się on terenu, na którym można zobaczyć jelenie, sarny, daniele, bażanty, kozy i coś jeszcze, rogate coś na literkę m.....nie pamiętam, ponadto gołębie, bażanta, osiołka i kucyka. Tyle uchwyciło moje bystro oko, ale chyba było tego więcej. 




Cudak 2 zachwycony, choć najchętniej wskoczyłby na teren, gdzie wylegiwały się sarny, nie patrząc na nic. Od każdego zwierzęcia musieliśmy odciągać go z płaczem...płaczem zarówno Cudaka 2 i prawie naszym. Adrenalina wzrastała, kiedy nasze dziecko postanowiło każde zwierzę z osobna karmić kamieniami. Podsumowując było całkiem ciekawie.
Po spacerze wróciliśmy do Iłży na lody. Te z budki z najdłuższa koleją. Znowu stwierdziłam, że chyba jem ich za dużo.
Szczęśliwi jednak, że udało nam się spędzić rodzinną niedzielę wsiedliśmy do auta. Cudak 2 postanowił marudzić całą drogę, a Cudak 1 go rozśmieszać (rzucając we mnie plastikową marchewką). Zgodziłam się tylko dlatego, ponieważ działało... 

Myślę, że wybierzemy się jeszcze kiedyś w trasę Iłża-Marcule. Cudak 2 przecież nie jechał jeszcze wąskotorówką...
                                                               
                                                                Mamolova

Jeśli spodobał Wam się wpis, będzie mi miło, jeśli go udostępnicie. Zapraszam na mój profil na Facebooku i Instagramie.




10 komentarzy:

  1. Ahh no takie sa dzieci - wlasnie cudaki hah :) super wycieczka!

    OdpowiedzUsuń
  2. Och! Chyba tę Iłżę to myślami przyciągnęłam! Właśnie tam dzieje się część powoeści Deotymy "Branki w jasyrze", którą właśnie czytam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, muszę koniecznie przeczytać tę pozycję.

      Usuń
  3. Nigdy nie byłam w Iłży :) Jeju jak tam pięknie <3 No i śliczne zdjątka ! <3

    przesyłam moc pozdrowień i buziaków

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakie piękne miejsce z tej Iłży ♥
    Muszę tam pojechać jak wrócę do Polski ♥
    xoxo
    http://ysiakova.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna fotorelacja, teraz nabrałam ochoty, by się tam wybrać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na prawdę warto. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję 😘 Każdy komentarz jest dla mnie niezwykłą motywacją 😉