Chcesz być u mnie na bieżąco? Wystarczy, że zostawisz tu swój adres e-mail :-)

CZASAMI TAK MAM....

Czasami jest taki wieczór, kiedy nie mogę zasnąć. Przekręcam się wtedy z boku na bok przez dłuższy czas. Moje myśli krążą nie wiadomo gdzie i kreślą czarne scenariusze.
Czasami jest taka noc, gdzie nagle się budzę i uświadamiam sobie, że Ciebie nie ma, choć powinieneś być. Patrzę na telefon. Nie dzwoniłeś, więc ja dzwonię do Ciebie. Jednak Ty nie odbierasz. Wstaję z łóżka, zapalam światło, robię sobie herbatę i z kubkiem w dłoniach patrzę w okno. Widzę postać Twojej postury. Czuję ulgę. Jak mogłam się bać...A mogłam...I nadal się boję, bo jednak to nie Ty. Mój kubek jest już pusty, a Ciebie nie ma. Siadam przy kuchennym stole i patrzę na mały szklany ekran w oczekiwaniu, że pojawi się na nim Twoje imię. Po kilku minutach dzwonię. Jesteś poza zasięgiem. A przecież miałeś być tylko kilkaset metrów dalej. Patrzę nerwowo na zegarek. Każda sekunda staje się wiecznością. Moja wyobraźnia mi nie pomaga...Nagle słyszę jak otwierają się drzwi. Wchodzisz jakby nic się nie stało. Mówisz, że zagadałeś się z kumplami, że rozładował Ci się telefon, że spóźniłeś się tylko godzinę...,że przecież nic się nie stało...Jak to nic się nie stało??? Krzyczę na Ciebie w złości, że jesteś nieodpowiedzialny, że się bałam...A Ty mówisz przepraszam i zamykasz się w swoim pokoju. Przecież nie potrzebnie robię aferę...No tak zapomniałam, a może wyparłam z pamięci to, że  jesteś już nastolatkiem.

Czasami jest taki dzień, kiedy czuję się samotna i niepotrzebna, potrzebuje pomocy albo dobrej rady.  A może po prostu za Tobą tęsknię i chcę wiedzieć, czy wszystko u Ciebie w porządku. Wybieram Twój numer jak podczas tamtych nocy, ale słyszę tylko monolog poczty głosowej. I tak kilka razy. W końcu nagrywam wiadomość...że chciałabym Cię odwiedzić. Nie, nie tylko Ciebie. Was. Twoją żonę i Twoje dzieci też. Po jakimś czasie odpisujesz: sorry, jestem w pracy, nie mogę rozmawiać, jutro wyjeżdżamy nad morze, zapomniałem ostatnio ci powiedzieć, spotkamy się za dwa tygodnie, zadzwonimy jakoś. Gdy czytam wiadomość moje serce pęka. Rozrywa się na kawałki. Nie widziałam Cię już od świąt, mieszkasz tak daleko. Staram się ogarnąć. Masz super pracę, żonę, wspaniałe córki. Stać Cię na samochód, dom i wakacje. Powinnam się cieszyć i cieszę się. Tak, szczerzę się cieszę. Tylko zapomniałam, a może wyparłam z pamięci to, że jesteś już dorosły...od dawna.

Wyjmuję albumy ze starymi zdjęciami. Tak często ostatnio do nich zaglądam. Twoja pierwsza kąpiel, pierwszy uśmiech, pierwsze samodzielne kroki, pierwsze wspólne wakacje, pierwszy dzień w szkole, pierwsze sportowe sukcesy, zdjęcie z pierwszą dziewczyną, studniówka, zaręczyny, ślub....Czas leci zdecydowanie za szybko....

Dlatego mówię teraz stop. Wracam do rzeczywistości i cieszę się ile mogę z dotyku tych małych rączek, które obejmują mnie co rano, z przeczytanych bajek na dobranoc, z uroczego słowa mama, które rozbrzmiewa z Twoich ust, z Twoich uśmiechów, które są bezcenne. Upajam się Twoim dziecięcym oddechem, zachwycam Twoją beztroską. Fotografuję każdy Twój nowy sukces, pomagam budować wieżę z klocków, bawię się autami dokładnie tak jak lubisz. Patrzę jak z każdym dniem potrafisz więcej. Łykam chwile, w których jestem dla Ciebie najważniejsza, kiedy moje zdanie ma znaczenie, kiedy to ze mną poznajesz świat i to ja znam Cię jak nikt. Zapamiętuję zapach dni podczas, których zasypiasz w moich ramionach oraz lat, w których to ja zajmuję centralne miejsce w Twoim sercu. Rejestruję pamięcią czas, kiedy mówisz kocham...tak szczerze i po prostu....Może dziś ostatni raz. I choć czasami mam zwyczajnie wszystkiego dość to zdaję sobie sprawę, że moment, który jest teraz właśnie mija i już nie wróci nigdy...

                                                            Mamolova
   

WYPRAWKA DLA NOWORODKA

W sieci krąży masa gotowych porad, co przed narodzinami dziecka powinna przygotować dla niego przyszła mama. Wykorzystując własne doświadczenie postanowiłam uzupełnić wyprawkę, z której korzystałam o kilka niezbędnych pozycji oraz dodać komentarz, do niektórych z nich. W ten sposób powstała zupełnie nowa, wyjątkowa, niepowtarzalna lista, która powinna być niezbędnikiem każdej młodej mamy. Odpowiednio wcześniej zajmij się kolekcjonowaniem pieniędzy, w każdej postaci, walucie i nominale. I tak będzie wiecznie mało.



Ubranka dla noworodka


1. Kupując ubranka dla noworodka, zwracaj uwagę czy przypadkiem nie mają zapięcia na pleckach. Ja przez kilka dni posądzałam syna o kolkę, co chwila zmieniałam pieluchę, uważałam, że się nie najada itd. Okazało się, że kaftanik z guzikami z tyłu był powodem płaczu. Choć w sumie...Cudak 2 miał to kompletnie gdzieś i w ogóle mu to w niczym nie przeszkadzało. Może to jednak nie wina ubranka. Ech, chyba jestem za bardzo porywcza;)

2.Wybieraj proste fasony - bez falbanek i ozdobnych aplikacji. Chyba, że masz dwóch synów, a potem rodzi Ci się córka. Gdyby u mnie tak się zdarzyło były by same ozdoby...brokatowe, różowe...i opaski, kocham opaski na dziewczęcych główkach. Sama słodycz. Gdybym dowiedziała się, że noszę pod sercem małą dziewczynkę przeznaczyłabym na nie specjalną szufladę;)
3. Wszystkie ubranka wypierz w proszku hipoalergicznym. W pierwszych dnia życia warto, potem...to kwestia dyskusyjna. Korzystaj z wolności i prasuj, prasuj, prasuj. I nie narzekaj. To najlepsze chwile przy żelazku w Twoim życiu. Z dzieckiem już nie jest to takie proste;) 

Co kupić, dostać zgromadzić:

# 6 sztuk body (3 z krótkim, 3 z długim rękawem)- o nie, potrzebne Ci zdecydowanie więcej. Taki zestaw zużyjesz w ciągu kilku godzin. Do dziś nie rozwiązałam zagadki w jaki rozmiar najobficiej się zaopatrzyć? Czy  56 czy 62? Moje chłopaki urodziły się z długością 57 cm, więc rozmiar 56 starczył ledwo na tydzień. No ale wiem 56...50... jest takie słodkie...Osobiście lubię mieć kilka ubranek w rozmiarze większym niż dziecko aktualnie nosi. Tak na zaś;) 
# 6 sztuk pajacyków (3 lżejsze, 3 grubsze), patrz komentarz wyżej
# 3 pary śpioszków, jak dla mnie za mało, nie zdążysz uprać i rozwiesić, a już zabraknie
# 3 kaftaniki do zakładania pod śpioszki- za małoooo.... potrzeba tyle, co śpioszków
# 3-4 pary skarpetek, za mało, skarpety zjada pralka, łóżeczko, odkurzacz i jeszcze nie wiadomo kto, szczególny apetyt mają na te malutkie
# 2 ciepłe bluzy lub sweterki zapinane z przodu na sam początek mi wystarczyły, 2 pary spodenek
# 2 cienkie czapeczki bawełniane bez wiązań powinny wystarczyć, chyba że zaginą wraz ze skarpetami
# kombinezon (dla dziecka urodzonego jesienią lub zimą). Ja miałam śpiworek . Bardzo polecam. Osobno welurowy pajacyk do jazdy samochodem. Ciepła czapeczka.

Oczywiście pisząc za małooo nie chodzi o to, żeby robić najazd na wszystkie sklepy z ubrankami. Zostaw sobie trochę kasy na resztę...Wszystko z głową, rozsądnie i zgodnie z potrzebą. Albo zaszalej. Tatuś się dołoży.  

Rzeczy do spania


Teoretycznie, według poradników przeczytanych przeze mnie w pierwszej ciąży, niemowlak przesypia większą część doby (chyba nie mój, przynajmniej nie ten pierwszy). Co by nie było kiedyś w końcu pada i warto mu zapewnić przytulny kącik do ładowania bateryjek. 
Co kupiłam kontra co mi się przydało:
# łóżeczko-takie tradycyjne ze szczebelkami,
usilnie uczyłam Cudaka 1 w nim spać, zarzekałam się, że nie wkroczy na teren naszej sypialni... i tak było... około tygodnia, kiedy upodobał sobie miejsce na tatusiowej klacie...przychodzi do nas do tej pory.
Cudak 2 jest większym śpiochem i sam lgnie do łóżeczka kiedy potrzebuje, bierze poduchę i odpływa. Przesypia noce;) I kto w tym domu ma coś do powiedzenia? 
#rożek do otulenia dziecka, wybierajmy taki bez usztywnienia- takie są najnowsze zalecenia pediatrów- Cudak 1 spał nim tylko w szpitalu, w domu po kilku dniach rozkopywał się nóżkami. 
Cudak 2- the same (za to uwielbiał jak zawijałam go kocyk- i bądź tu matko mądra)
# kocyki, kocyki, kocham kocyki- miałam i mam ich mnóstwo, większe, mniejsze, grubsze, cieńsze; przydadzą się nie tylko w domu, ale na spacerze czy na wyjeździe
# 3-4 prześcieradełka do łóżeczka
# 2 ceratki wodoodporne- są super, zapobiegają zamoczeniu i ubrudzeniu przez malucha, szczególnie przy odpieluchowaniu
# poduszeczki-kupiłam kilka, Cudakom najlepiej się jednak spało na poduszce klinowej; szczególnie sprawdziła się u pierwszego syna, który miał tendencję do ulewania, stanowi także doskonałe podparcie dla małego kręgosłupka
# pościel- zakupiłam przed porodem, ale zaczęłam używać dopiero jak dzieci skończyły rok, odpowiednie ubranko i delikatny kocyk załatwiały sprawę
# ochraniacze do łóżeczka- zdania, co do ich stosowania są podzielone; ja używałam, bo moje dzieci wciąż się obijały o szczebelki i budziły z siniakami; Polecam wybrać nie za wysokie, z delikatnego przepuszczającego powietrze materiału; dla Cudaka 2 pokusiłam się, na tak zwany warkocz, który robi swoją robotę, a do tego wygląda bardzo estetycznie; Cudak 1 miał tradycyjny ochraniacz z króliczkami, do których gaworzył czasem jakieś kilkadziesiąt minut, matka miała więc czas na inne obowiązki albo choćby na pomalowanie paznokci
Akcesoria do kąpieli
Kąpiel to jeden z ważnych niemowlęcych rytuałów. Nasze dzieci krzyczały wniebogłosy tylko przy pierwszej kąpieli. Później to uwielbiały i uwielbiają do dziś.
 Co było mi potrzebne:
# wanienka- najlepiej wybrać większy rozmiar, aby dziecko miało na dłużej
# stojak pod wanienkę- bardzo ułatwia sprawę, odkąd maluch zaczął siadać  wstawiamy wanienkę do naszej wanny
# termometr kąpielowy do sprawdzania temperatury wody- miałam, ale służył głównie do zabawy
# ręczniki kąpielowe, 2 sztuki- najlepiej większego rozmiaru
#specjalna miseczka z dwoma komorami- do jednej wkładałam waciki, a do drugiej wlewałam wodę do przemycia buzi, mi osobiście bardzo ułatwiła życie
Artykuły higieniczne
  • Wybieraj preparaty, które  można 
stosować od 1.dnia życia. Jest to szczególnie ważne na samym początku, (niestety dzisiaj dużo dzieci rodzi się z atopowym zapaleniem skóry i alergiami). Jednak doświadczenie nauczyło mnie, że nie ma co przesadzać w tym temacie (zresztą nie tylko w tym). Próbuj i obserwuj:
# płyn do mycia ciała-obecnie bardzo popularne są preparaty z grupy emolientów; ja osobiście stosowałam emulsję Oilatum; skóra dziecka była miękka, aksamitna i nie potrzebowała natłuszczania oliwką; Przy Cudaku nr 1 stosowałam emolienty bardzo długo; teraz uważam, że nie było aż takiej potrzeby;
Cudak 2  po urodzeniu miał rumień i bardzo wysuszoną skórę, tak więc w ruch poszedł dodatkowo krem na bazie emolientów; potem stopniowo przechodziliśmy na tradycyjne preparaty i wszystko jest ok, staram się jednak wybierać preparaty dla dzieci z atestami
# krem ochronny do pupy- przy pierwszym Cudaku zużywałam tony Bepanthenu, smarowałam przed każdą zmianą pieluszki jak szalona chyba przez rok, przy drugim poszły tylko kilogramy 
# krem ochronny Cold Cream- moje dzieci urodziły się w miesiącach grudzień i styczeń,odpowiedni krem był niezbędny, mój ulubiony produkt to preparat firmy Mustella
# miękka szczoteczka do włosów-przydaję się do zaczesania włosków po kąpieli, a także przy ciemieniuszce...poznać ją przyjemność miałam przy drugim synu...czego ja nie wypróbowałam, aż cuda zdziałała... najzwyklejsza w świecie parafina ciekła...
# nożyczki do obcinania paznokci-niezbędne
Oooo...oświeciło mnie i # niedrapki, które zakładamy na rączki
# płatki kosmetyczne (do obmywania twarzy)-przydają się przy wieczornej i porannej toaletce
# gaziki jałowe- przydatne do przemywania oczek (oby nie ropiały)
#sól fizjologiczna-do przemywania oczek i czyszczenia noska
# paczka tony pieluch jednorazowych-do szpitala wzięłam opakowanie tych najmniejszych w rozmiarze 1
# chusteczki nawilżane-sama się zdziwisz jakie mogą mieć zastosowania;) od dnia porodu będziesz nosić je ze sobą wszędzie 
# kilka sztuk pieluchy tetrowych-do podłożenia pod buźkę po karmieniu, przy odbijaniu, naprawdę nie ma znaczenia czy będą na niej misie, pieski czy serduszka
# 2-3 pieluchy flanelowe- tak na prawdę mogłabym bez nich żyć, ale mogą się przydać do położenia dziecka choćby na przewijaku w przychodni, a nawet w domu
Aaaaaa.......znów nastała światłość....no tak  # przewijak. Ja miałam zakładany na łóżeczko. Nie wiem czy to dobra opcja, bo gdy Cudaki zaczęły siadać to miały jeden cel. Zrzucić go. Może lepsza by była komoda z przewijakiem. Ale warto na początku mieć. Dodatkowo nakładałam na przewijak prześcieradełko flanelowe. Miałam takich kilka. Brudziły się szybko, to chyba oczywiste.;)
#termometr do mierzenia temperatury ciała-przy malutkich dzieci niezbędny, przetestowałam ich trochę, ostatecznie sprawdził się elektroniczny z firmy Geratherm
# proszek do prania i płyn do płukania odzieży niemowlęcej- na początku warto prać ubranka w takim proszku, jednak później jeśli dziecko nie wykazuje objawów alergii nie ma to chyba większego sensu
# Octenisept, preparat odkażający- do pielęgnacji pępuszka
Wyprawka na spacer
Tu liczy się  przede wszystkim wygoda i bezpieczeństwo dziecka. No dobra, jeśli chcesz się trochę polansować po dzielni zwróć uwagę na super design. To tak jak z samochodem, warto jeździć takim jakim ci się podoba i z którym czujesz się dobrze. Podążając tą myślą, przy Cudaku 1 wybrałam najmodniejszy wózek i potem okazało się, że nie jestem wogólne oryginalna. Jeździło takim trzy czwarte niemowlaków z naszego osiedla. Cudak 2 dojeżdżał furę po Cudaku 1. 
Powtarzam: #wózek ma być bezpieczny i wygodny (no i z praktyczną torbą, do której weźmiesz wszystko)
# fotelik samochodowy- bezpieczny, bezpieczny, bezpieczny; warto zainwestować taki, który przeszedł odpowiednie testy bezpieczeństwa, tu chodzi o zdrowie, a niekiedy nawet życie dziecka, będziesz wozić w nim swój najcenniejszy skarb
# podkłady do przewijania dziecka- warto być przygotowanym wszędzie i na wszystko
Karmienie
Nawet jeśli będziesz karmić piersią, gdy zostawisz dziecko pod opieką taty, babci czy cioci, będzie potrzebowało kilku rzeczy:
 # butelka- na początku kupiłam dwie 125 ml; przy Cudaku 1 mi wystarczyło, Cudak 2 był więcej karmiony butlą więc dokupowaliśmy; należy pamiętać, aby smoczek dopasowany był do wieku dziecka 
# poduszka rogal, która pomaga ułożyć dziecko do karmienia- super sprawa i przy karmieniu piersią i butelką, polecam dla mam po cesarce
# sterylizator- miałam przy obu Cudakach, ale kiedy się popsuł to spokojnie dawałam radę w garnku ze wrzątkiem
# podgrzewacz- mi bardzo się przydawał, do podgrzewania i utrzymywania w stałej temperaturze mleka, obiadków,doskonały na wyjazdy
# mleko modyfikowane-pomimo tego,że nie ma nic piękniejszego niż karmienie piersią, czasami przychodzą kryzysy i nieprzewidziane sytuacje; aby w popłochu po nocach  młody tatuś nie musiał latać po mieście w poszukiwaniu szamy dla dziecka warto mieć 1 opakowanie dobrego mleka początkowego
Czy to wszystko? Coś czuję, że nie...
Już wiem...
INNE
#smoczek-uspokajacz- może się przydać w chwili kryzys albo jak urodzisz ssącego potwora (Cudak 2)
# cierpliwość w wiadrach, słoikach, szklankach, nie ważne, byle była
# zapas bardzo mocnej kawy albo tabletki z guaraną, kofeiną lub innym pobudzaczem (a nie, nie, nie możesz, bo karmisz, musisz przetrwać;) 
# stopery do uszu ( jak będziesz mieć dość niemowlęcego krzyku zaaplikuj, niech wstaje mąż); rano powiesz, że spałaś i nie słyszałaś- 
nie skłamiesz)
# pistolet- na wszystkie mamy, które wiedzą lepiej...chociażby straszak

Ups...rozpędziłam się, rozmarzyłam...odbiegłam od tematu...ok. Wracam. A gdzie elektroniczna niania, leżaczek bujaczek, karuzelka, mata edukacyjna, misie szumisie, laktator, biustonosz do karmienia dla mamy...Spokojnie. Już niebawem wpis: Wyprawka dla przyszłej mamy oraz Zabawki dla niemowlaka 
                                          Pozdrawiam
                                           Mamolova

LUBIĘ, UWIELBIAM, KOCHAM TE CHWILE #2 czyli Magiczne Ogrody



Joł, joł, joł. Wakacje rozpoczęte z impetem i bardzo magicznie... Jest w Polsce takie miejsce-bajkowe i niezwykłe, które naprawdę warto odwiedzić z całą rodziną...Mieści się ono w województwie lubelskim, w małej wsi Trzcianki, nieopodal Janowca. Dzień w nim to niesamowita przygoda, motywująca do wzajemnej współpracy, pobudzająca zmysły i wyobraźnię, nie tylko najmłodszych. To miejsce to...


Magiczne ogrody, to rodzinny park tematyczny, którego motywem przewodnim jest jedyny w swoim rodzaju świat baśni. Przekraczając wrota krainy wchodzimy do miejsca zamieszkałego przez Mordole, Krasnoludy, Bulwiaki, Robanki, Wróżki Smużki, ale także złego smoka Araga. Wszystko w otoczeniu pięknie zaaranżowanej kompozycji traw, kwiatów i krzewów. 

Po raz pierwszy zawitaliśmy tam trzy lata temu...

Lipiec 2016
Do Trzcianek zajechaliśmy około południa, był bardzo upalny dzień, a przed kasą dość spora kolejka. Po odstaniu swojego, szczęśliwie przekroczyliśmy granice krainy. U jej podnóża przywitał nas wesoły skrzat, którego wcześniej musieliśmy obudzić... Cudak 1... robił to, co najmniej z dziesięć razy, a mimo to skrzat cierpliwie witał nas piosenką o miejscu, w którym się znaleźliśmy.


Dla nas rodziców, to była też dobra próba cierpliwości..., na którą byliśmy wystawieni tu jeszcze wielokrotnie... Każdy punkt wycieczki fascynował mojego syna bez reszty... Niestety ze względu na spore kolejki przy poszczególnych punktach programu, nasz zbyt późny przyjazd i atrakcje z zagubionym aparatem fotograficznym, nie zdążyliśmy zobaczyć i skorzystać ze wszystkiego. Jednak  udało mi się wyszperać trochę fotek z tamtej wycieczki.


Nie umknął naszej uwadze teren z dużymi, kolorowymi klockami, z których zbudowaliśmy pokaźny domek. Nie wiedzieliśmy chyba, że potrafimy razem tak doskonałe współpracować. Biorąc pod uwagę, że rodzinka obok podkradała klocki z naszej budowli, trzeba było wykazać się zdolnościami dyplomatycznymi. Nie przyjechaliśmy się tu kłócić, ale po raz kolejny uświadomiliśmy sobie, że dorośli potrafią być bardziej dziecinni niż maluchy. 



Marchewkowe pole. Cudak usilnie próbował wyrwać jego ulubione warzywko i zabrać do domu, co byśmy mieli zapas na cała zimę. Jednak marchew nie chciała wyleźć i już. Cóż, trzeba żyć dalej.

Jeśli dobrze się przyjrzycie ,zobaczycie na zdjęciu poniżej, że nie tylko my mieliśmy taki pomysł.




 Pole z figurami Robanków- gigantycznych ślimaków. Ruchome gałki oczne pochłonęły mego syna do granic. Musiał sprawdzić czy każdy ma tak samo zbudowane oczko. To jednak nic złego, bo ponoć Robanki to uwielbiają.



Tu mój mały wojownik próbował swoich zdolności we władaniu mieczem. Worek okazał się całkiem godnym przeciwnikiem do walki.


Tratwy. Tu można odbyć Cudowny rodzinny rejs. Tata z synkiem wiosłują, a mama łapie promyki słońca.


 Kolejka do kwiatowej doliny zamieszkałej przez  Bulwiaki właśnie odjechała.

Wodny świat. Rodzice w raju (na leżaczkach) i dzieci w raju (w wodzie). Ci drudzy oczywiście pod czujnym okiem tych pierwszych. 
Warto wziąć dla swojej pociechy kąpielówki i ręcznik. 










Lipiec 2019
Nauczeni doświadczeniem przyjeżdżamy wcześniej, jeszcze przed otwarciem kas. Bilety zakupiliśmy dzień wcześniej, przez internet. Bez problemu wchodzimy na teren Magicznych Ogrodów. Tym razem jest z nami półtoraroczny Cudak 2. Zanim dochodzimy do skrzata, atrakcją nr 1 dla mojego młodszego syna jest wylegujący się w słoneczku kotek, który niestety zmuszony jest niebawem zrezygnować ze swojego relaksu.
Skrzat tym razem nie robi na dzieciakach większego wrażenia. Choć Cudak 1 mówi o nim cała drogę. Budzimy go raz i idziemy dalej.


Tym razem na mapie zbieramy pieczątki, aby na koniec wyprawy dostać nagrodę.


Już od progu widzimy kilka zmian i nowości. Jedną z nich jest zamek wróżek z kolorowymi zjeżdżalniami. Tu zdobywamy swój pierwszy punkt.




   Nie mogliśmy ominąć jednak znanego nam terenu z klockami. Tym razem było mniej turystów i wszystkie były tylko dla nas.


Podobnie jak tratwy. Cudak 1 dryfuje z Panem Mężem, mama  na brzegu z Cudakiem 2. Niestety stawiał opory, aby też popłynąć.


Jest pięknie....


...wesoło...i zabawnie...


i oczywiście bajkowo...


 Szczęśliwa minka Cudaka 2.... bezcenna.

Poniżej kuchnia Bulwiaków, w której Cudaki przyrządziły dla mnie pyszną zupę z błota oraz wszystkich plastikowych warzyw świata. Oczywiście była wyśmienita;)

                                                   
         Marchewkowe pole zaliczone.
 Obyło się bez wyrywania.
"Rób zdjęcie i idziemy dalej" Cudak 1
"Ooo...ooo..ooo" Cudak 2


Widoki podczas przejazdu kolejką przez kwiatową dolinę.


Krasnoludzka karuzela napędzana siłą tatusiowych rąk. Ach, co by było bez tych tatusiów.


 I uwaga coś zupełnie nowego, co nas bardzo, ale to bardzo pozytywnie zaskoczyło tzw. drzewa czyli labirynt utworzony w powietrzu, z przeszkodami w postaci ścian wspinaczkowych, balonów, a nawet krzeseł.  Po przejściu go wzdłuż i wrzesz czułam się lżejsza o jakieś pięć kilo. Nie bez powodu pod drzewami zorganizowano restaurację.




Aby odetchnąć i odpocząć po szaleństwach na drzewach można zatrzymać się przy grach  plenerowych...
          


A teraz coś tylko dla prawdziwych śmiałków czyli Mroczysko. Na teren atrakcji mają wstęp tylko dorośli i dzieci powyżej szóstego roku życia. Cudak 1 się nie zdecydował i zostałam wysłana na stracenie. Dzięki Bogu w ostatniej chwili uciekłam i moje dzieci mają nadal matkę a mąż żonę. A tak poważnie dawno się tak nie ubawiłam. Wrażliwym dzieciaczkom nie polecam.





A na dokładkę niezwykłe widowisko z udziałem dzieci. Super. Brawa dla organizatorów za efekty...


To był na prawdę mega pozytywnie spędzony czas, a najważniejsze, że rodzinnie i razem. Poza tym nic nie zgubiliśmy albo jeszcze o tym nie wiemy. Co by nie było z czystym sumieniem i bez żadnej prywaty polecam i sama na pewno wrócę tam z moją załogą. To, co pokazałam jest tylko garstką informacji o tym miejscu, ale w końcu to miał być także nasz czas, tylko nasz coś co...lubię, uwielbiam i kocham...Pozdrawiam.                            
                                                   Mamolova