Chcesz być u mnie na bieżąco? Wystarczy, że zostawisz tu swój adres e-mail :-)

LUBIĘ, UWIELBIAM, KOCHAM TE CHWILE #2 czyli Magiczne Ogrody



Joł, joł, joł. Wakacje rozpoczęte z impetem i bardzo magicznie... Jest w Polsce takie miejsce-bajkowe i niezwykłe, które naprawdę warto odwiedzić z całą rodziną...Mieści się ono w województwie lubelskim, w małej wsi Trzcianki, nieopodal Janowca. Dzień w nim to niesamowita przygoda, motywująca do wzajemnej współpracy, pobudzająca zmysły i wyobraźnię, nie tylko najmłodszych. To miejsce to...


Magiczne ogrody, to rodzinny park tematyczny, którego motywem przewodnim jest jedyny w swoim rodzaju świat baśni. Przekraczając wrota krainy wchodzimy do miejsca zamieszkałego przez Mordole, Krasnoludy, Bulwiaki, Robanki, Wróżki Smużki, ale także złego smoka Araga. Wszystko w otoczeniu pięknie zaaranżowanej kompozycji traw, kwiatów i krzewów. 

Po raz pierwszy zawitaliśmy tam trzy lata temu...

Lipiec 2016
Do Trzcianek zajechaliśmy około południa, był bardzo upalny dzień, a przed kasą dość spora kolejka. Po odstaniu swojego, szczęśliwie przekroczyliśmy granice krainy. U jej podnóża przywitał nas wesoły skrzat, którego wcześniej musieliśmy obudzić... Cudak 1... robił to, co najmniej z dziesięć razy, a mimo to skrzat cierpliwie witał nas piosenką o miejscu, w którym się znaleźliśmy.


Dla nas rodziców, to była też dobra próba cierpliwości..., na którą byliśmy wystawieni tu jeszcze wielokrotnie... Każdy punkt wycieczki fascynował mojego syna bez reszty... Niestety ze względu na spore kolejki przy poszczególnych punktach programu, nasz zbyt późny przyjazd i atrakcje z zagubionym aparatem fotograficznym, nie zdążyliśmy zobaczyć i skorzystać ze wszystkiego. Jednak  udało mi się wyszperać trochę fotek z tamtej wycieczki.


Nie umknął naszej uwadze teren z dużymi, kolorowymi klockami, z których zbudowaliśmy pokaźny domek. Nie wiedzieliśmy chyba, że potrafimy razem tak doskonałe współpracować. Biorąc pod uwagę, że rodzinka obok podkradała klocki z naszej budowli, trzeba było wykazać się zdolnościami dyplomatycznymi. Nie przyjechaliśmy się tu kłócić, ale po raz kolejny uświadomiliśmy sobie, że dorośli potrafią być bardziej dziecinni niż maluchy. 



Marchewkowe pole. Cudak usilnie próbował wyrwać jego ulubione warzywko i zabrać do domu, co byśmy mieli zapas na cała zimę. Jednak marchew nie chciała wyleźć i już. Cóż, trzeba żyć dalej.

Jeśli dobrze się przyjrzycie ,zobaczycie na zdjęciu poniżej, że nie tylko my mieliśmy taki pomysł.




 Pole z figurami Robanków- gigantycznych ślimaków. Ruchome gałki oczne pochłonęły mego syna do granic. Musiał sprawdzić czy każdy ma tak samo zbudowane oczko. To jednak nic złego, bo ponoć Robanki to uwielbiają.



Tu mój mały wojownik próbował swoich zdolności we władaniu mieczem. Worek okazał się całkiem godnym przeciwnikiem do walki.


Tratwy. Tu można odbyć Cudowny rodzinny rejs. Tata z synkiem wiosłują, a mama łapie promyki słońca.


 Kolejka do kwiatowej doliny zamieszkałej przez  Bulwiaki właśnie odjechała.

Wodny świat. Rodzice w raju (na leżaczkach) i dzieci w raju (w wodzie). Ci drudzy oczywiście pod czujnym okiem tych pierwszych. 
Warto wziąć dla swojej pociechy kąpielówki i ręcznik. 










Lipiec 2019
Nauczeni doświadczeniem przyjeżdżamy wcześniej, jeszcze przed otwarciem kas. Bilety zakupiliśmy dzień wcześniej, przez internet. Bez problemu wchodzimy na teren Magicznych Ogrodów. Tym razem jest z nami półtoraroczny Cudak 2. Zanim dochodzimy do skrzata, atrakcją nr 1 dla mojego młodszego syna jest wylegujący się w słoneczku kotek, który niestety zmuszony jest niebawem zrezygnować ze swojego relaksu.
Skrzat tym razem nie robi na dzieciakach większego wrażenia. Choć Cudak 1 mówi o nim cała drogę. Budzimy go raz i idziemy dalej.


Tym razem na mapie zbieramy pieczątki, aby na koniec wyprawy dostać nagrodę.


Już od progu widzimy kilka zmian i nowości. Jedną z nich jest zamek wróżek z kolorowymi zjeżdżalniami. Tu zdobywamy swój pierwszy punkt.




   Nie mogliśmy ominąć jednak znanego nam terenu z klockami. Tym razem było mniej turystów i wszystkie były tylko dla nas.


Podobnie jak tratwy. Cudak 1 dryfuje z Panem Mężem, mama  na brzegu z Cudakiem 2. Niestety stawiał opory, aby też popłynąć.


Jest pięknie....


...wesoło...i zabawnie...


i oczywiście bajkowo...


 Szczęśliwa minka Cudaka 2.... bezcenna.

Poniżej kuchnia Bulwiaków, w której Cudaki przyrządziły dla mnie pyszną zupę z błota oraz wszystkich plastikowych warzyw świata. Oczywiście była wyśmienita;)

                                                   
         Marchewkowe pole zaliczone.
 Obyło się bez wyrywania.
"Rób zdjęcie i idziemy dalej" Cudak 1
"Ooo...ooo..ooo" Cudak 2


Widoki podczas przejazdu kolejką przez kwiatową dolinę.


Krasnoludzka karuzela napędzana siłą tatusiowych rąk. Ach, co by było bez tych tatusiów.


 I uwaga coś zupełnie nowego, co nas bardzo, ale to bardzo pozytywnie zaskoczyło tzw. drzewa czyli labirynt utworzony w powietrzu, z przeszkodami w postaci ścian wspinaczkowych, balonów, a nawet krzeseł.  Po przejściu go wzdłuż i wrzesz czułam się lżejsza o jakieś pięć kilo. Nie bez powodu pod drzewami zorganizowano restaurację.




Aby odetchnąć i odpocząć po szaleństwach na drzewach można zatrzymać się przy grach  plenerowych...
          


A teraz coś tylko dla prawdziwych śmiałków czyli Mroczysko. Na teren atrakcji mają wstęp tylko dorośli i dzieci powyżej szóstego roku życia. Cudak 1 się nie zdecydował i zostałam wysłana na stracenie. Dzięki Bogu w ostatniej chwili uciekłam i moje dzieci mają nadal matkę a mąż żonę. A tak poważnie dawno się tak nie ubawiłam. Wrażliwym dzieciaczkom nie polecam.





A na dokładkę niezwykłe widowisko z udziałem dzieci. Super. Brawa dla organizatorów za efekty...


To był na prawdę mega pozytywnie spędzony czas, a najważniejsze, że rodzinnie i razem. Poza tym nic nie zgubiliśmy albo jeszcze o tym nie wiemy. Co by nie było z czystym sumieniem i bez żadnej prywaty polecam i sama na pewno wrócę tam z moją załogą. To, co pokazałam jest tylko garstką informacji o tym miejscu, ale w końcu to miał być także nasz czas, tylko nasz coś co...lubię, uwielbiam i kocham...Pozdrawiam.                            
                                                   Mamolova     



11 komentarzy:

  1. Też byliśmy z całą rodziną w Magicznych Ogrodach i potwierdza jest ciekawie.
    Wpis jak zawsze super.

    OdpowiedzUsuń
  2. Swietna atrakcja! Ja z rodzicami, kiedy bylam mniejsza to co roku wybueralismy sie do Parku Lesnych Niespodzianek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciałoby się czasem wszystko zaplanować od razu, a co więcej wszystko wiedzieć. I może tak miało być, że jeszcze raz musieliście się przejechać, zorganizować się jeszcze lepiej i w powiększonym już gronie. Wycieczka dla dzieci wspaniała, zupełnie niestandardowa, a częste postoje Synka były tego dowodem. Kompletnie nie znałam tego miejsca. Jak je odkryliście?

    Pozdrawiam,
    Inka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od pewnego czasu jakoś tak nastała moda w naszej okolicy na wycieczki do tego miejsca. I super :-)

      Usuń
    2. Od pewnego czasu jakoś tak nastała moda w naszej okolicy na wycieczki do tego miejsca. I super :-)

      Usuń
  4. A ja mieszkam w Lublinie i jakoś nigdy nie miałam okazji tam pojechać, ale miejsce powstało chyba kilka lat temu. Może pojadę z wnukami:-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję 😘 Każdy komentarz jest dla mnie niezwykłą motywacją 😉