Chcesz być u mnie na bieżąco? Wystarczy, że zostawisz tu swój adres e-mail :-)

WAKACJE Z DZIEĆMI CZY WAKACJE WE DWOJE? vol.1

Nadszedł wymarzony czas. Urlop. Wyjazd zaplanowany macie już od pół roku.Trzeba się tylko spakować, tylko i aż. Zaczynasz od dzieci. 
W tym roku nie będziesz przesadzać. Bierzesz po jednej bluzeczce na dzień... sześć sztuk na głowinę... No dobra, dokładasz jeszcze ze dwie albo trzy, no dobra cztery. Każda matka wie jak to jest z małym dzieckiem. Spodenki krótkie, dresiki, bielizna, kąpielówki...Kątem oka zerkasz na prognozę pogody...Przelotne, dość intensywne opady...Tylko przelotne uspokajasz myśli...Jednak intensywne...kusi jak diabeł. Diabeł, który szepcze żeby zajrzeć do szafy w poszukiwaniu przeciwdeszczowych kurtek. Wołasz dzieci, robisz przymiarki, ubrania okazują się o rozmiar za małe. Wsadzasz zainteresowanych do auta, kupujecie przeciwdeszczówki, a przy okazji nowe bluzy. Po ulewie może być chłodno. Wracasz do domu i kończysz pakowanie. Uroczyście domykasz walizki...Zapominasz jednak o jednym. Nie spakowałaś siebie...Też przydałoby Ci się coś nowego, ale nie masz na to czasu. Za rok pomyślisz o pakowaniu wcześniej... jak trzysta sześćdziesiąt pięć dni temu, tak samo dziś to sobie obiecujesz.
Wrzucasz do torby, co się nadaje. Przy okazji zauważasz, że połowa Twoich ubrań chyba się skurczyła. Trudno. Trzeba żyć dalej i przyjąć to na klatę. Jeszcze buty, kosmetyczka, suszarka, strój kąpielowy. Mąż chwali Cię, że sprytnie to zorganizowałaś i tym razem zostanie nawet sporo miejsca w samochodzie. Jak nigdy... Chwali Cię za wcześnie. Wasz młodszy maluch potrzebuje jeszcze pieluch, tony pieluch i tony nawilżanych chusteczek. Przy okazji bierzesz kilka paczek ukochanych przez juniora flipsów, miśkoptów, misilubisi czy jeszcze innych jadalnych potworów, których resztki wiecznie zamieszkują przestrzeń waszego auta. Synek dokłada Ci jeszcze pluszową świnkę Peppę, bez której nie może zasnąć, a jego starszy brat szykuje hulajnogę i komiksy. Nic nie mówisz. Są przecież wakacje. 

Nagle przypominasz sobie o swojej chorobie lokomocyjnej. Na apteczkę nie ma już miejsca, tak więc bierzesz tylko niezbędne minimum: syrop od gorączki, leki od alergii, tabletki przeciwbólowe i krem z filtrem, w nadziei, że opady będą na prawdę przelotne. No, zmieszczą się jeszcze plastry, woda utleniona, preparat przeciw kleszczom...dobra saszetki na biegunkę też bierzesz. Nie zajmują w końcu dużo miejsca. Przypominasz sobie jak dwa lata temu twój syn miał na wakacjach anginę, więc profilaktycznie pakujesz termometr. Nagle krzyczysz; mlekoooo. Zapomniałaś o mieszance dla swojego maluszka. W domu kończy się zapas. Jak mogłaś. Przecież wiesz, że może pić tylko takie. Jest alergikiem, a tylko apteka na końcu miasta ma zapas od ręki. Wręczasz staremu receptę i po raz kolejny przysięgasz, że za rok pomyślisz o wszystkim odpowiednio wcześniej. Kiedy stary wraca z apteki uświadamiasz sobie, że umknęło Ci, aby przypomnieć mu o Aviomarinie. Mąż ścina Cie spojrzeniem, odwraca się na pięcie i zawraca. Nie ma wyjścia, za duże ryzyko.

Uff, tuż o świcie wyjeżdżacie. Za pięć godzin powinniście być na miejscu. Dzwonisz do waszego wakacyjnego lokum, czy zamówiony przez was pokój będzie miał odpowiednią liczbę łóżek ...lepiej się upewnić, co by nie trzeba było gnieść się w jednym z dzieciakami. Jest ok. Odprężasz się, wyjmujesz książkę, którą już dawno powinnaś mieć przeczytaną i nagle słyszysz: mamooo, siusiu. Szukacie dogodnego miejsca. Jest. Sprawa załatwiona. Ruszacie, dzieci chcą coś jeść i pić. Ty jako matka, którą nic nie zabije, a tylko wzmocni znowu dajesz radę okiełznać towarzystwo. Wyciągasz nogi i nagle czujesz, dosłownie czujesz, że czas przewinąć małego. Incognito, szybciutko zmieniacie pieluchę, ale syn jak na złość buntuje się i nie chce wsiąść do fotelika. Robicie krótki spacer, podczas którego starsze dziecko marudzi, że się nudzi. Liczysz do dziesięciu. Oddychasz spokojnie i głęboko. Przecież to wakacje, nie wolno się denerwować. W końcu wsiadacie do auta. Podczas drogi jeszcze dużo się dzieje, ale pomińmy szczegóły. Spóźnieni, ale w pełnym składzie słyszycie głos pani z GPS : twój cel został osiągnięty. Wciągacie walizy do pokoju, padacie na łóżka, dziś i tak za późno, aby gdzieś iść.

Jesteście nad Bałtykiem w małej, spokojnej, malowniczej miejscowości. Przywołały tu was wspomnienia. Na pobliskiej plaży dziesięć lat temu twój ukochany wręczył Ci  pierścionek zaręczynowy, a Ty powiedziałaś tak. Ale nie czas na wspomnienia. Teraz jest chwila, aby zabrać dmuchane rękawki, koło ratunkowe w kształcie żaby, łopatkę, wiaderko, ręczniki, parawan...Po prostu wszystko, co jest potrzebne, aby jako tako wasza rodzina przetrwała ten dzień. Idziecie, idziecie, idziecie. Dekadę temu ta plaża wydawała się jakoś bliżej...na plecach było jakoś lżej. Na plaży stary kopie dół ze starszakiem, a Ty stąpasz z młodszym po piasku pilnując, aby nie pochłonęła go zbliżająca się fala. Jest uroczo. Synek chichocze, jego brat przywołuje Cię, abyś podziwiała jego wykopy. Nagle podnosisz wzrok i widzisz ukochanego: klęczy na piasku, prawie jak tamtego dnia, prawie... Pot spływa mu z twarzy, a w ręce zamiast pierścionka dzierży dziecięcą łopatkę. Masz ochotę walnąć się na leżak i nałożyć na swoje ciało olejek do opalania. Jednak dane Ci jest wsmarować krem z faktorem 50 w ciała swoich dzieci.

Nagle, ni stąd ni zowąd pojawia się pan z watą cukrową. Twój mąż wykorzystując sytuację i od razu wyciąga drobne. Jest super...przez kilka minut, aż chłopcy nie stają się zlepkiem cukru otoczonym przez wścibskie osy. Zaczynają krzyczeć, a wtedy wata cukrowa ląduje w piachu. Chłopcy płaczą. Myślisz, że pewnie są zmęczeni i czas wracać do pokoju. Kiedy bierzesz prysznic mały majestatycznie tłucze hotelowy wazonik, mówiąc przy tym uroczo bam...gdy sprzątacie rozlewa sok, a tuż zaraz twoją kawę. Starszy strzela focha, że nie chce już mu się nigdzie dziś iść i zamiast kolacji zjadłby lody...dla świętego spokoju włączacie bajki i chcąc nie chcąc, gapicie się bezmyślnie w telewizor razem z dziećmi z nadzieją, że jutro będzie lepszy dzień. W końcu maluchy zasypiają, patrzysz na nie i jesteś wdzięczna Bogu, że są tu razem z Wami. Tak wiele koleżanek chciałoby być na Twoim miejscu. Postanawiacie z mężem wypić po lampce wina...

Może być tak jak w tej historii, może być całkiem podobnie. Ale Ty także wiesz, że  może być zupełnie inaczej...Wypite wino sprawia, że zamykasz oczy, zasypiasz i śnisz...

                                                                  cdn...                                        

1 komentarz:

  1. I accidentally see your post on the internet and I get attracted by your post. I found yours the most interesting one and will pass this on for my friends. Many thanks for sharing.

    Central Vietnam Package Tour from Thailand
    Phong Nha Pioneer Travel
    Central Vietnam Package Tour
    Viet Tours
    My Son Tours
    Hoi An Eco Tour

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję 😘 Każdy komentarz jest dla mnie niezwykłą motywacją 😉